Najbardziej budżetowa opcja to piesza wycieczka poza Reykjavik – pamiętać trzeba jednak o tym, by się dobrze ubrać i uwzględnić, że ta stolica, choć dużo mniejsza od np. Radomia, to istna “metropolia” północy – wobec tego zanieczyszczenie świetlne (jasna łuna) może niektórym przeszkadzać.
Ogólnie rzecz biorąc, najlepszy czas, aby zobaczyć zorzę polarną w Tromso jest od połowy września do kwietnia. możesz mieć szczęście i zobaczyć zorzę polarną nawet pod koniec sierpnia lub w połowie kwietnia. Ale jeśli chcesz zwiększyć swoje szanse, prawdopodobnie najlepiej przyjść między październikiem a marcem.
Czyli po prostu zorza polarna. W Laponii widoczna jest przez około 150 nocy w roku. Zorza polarna bywa nieprzewidywalna i nie ma gwarancji, że pojawi się na niebie. W Rovaniemi często można ją zobaczyć nad miastem, jednak najlepiej wyjechać w miejsce z odkrytą przestrzenią i niebem.
Samą zorze można było jednak obserwować także z okolic Poznania! W sieci pojawiły się liczne zdjęcia dokumentujące zorzę, a samą zorzę widać było także w kamerach internetowych zainstalowanych na Wybrzeżu. Także w piątek jest szansa na pojawienie się zorzy polarnej w północnej Polsce. Zorza polarna na zdjęciach
Zorza polarna to zjawisko świetlne, które powstaje wskutek burz magnetycznych na Słońcu. Cząstki, składające się z elektronów i protonów, wyrzucane są ze Słońca w przestrzeń kosmiczną, w czasie rozbłysków i wybuchów. Gdy zbliżają się do Ziemii, zderzają się z górną warstwą atmosfery, a Zorza to nic innego jak energia
Finlandia: Zorza polarna u Świętego Mikołaja- wycieczka z pilotem. 5 dni. od: 1 620,00 €. Zimowy wyjazd z pilotem do Rovaniemi. Odwiedziny u Świętego Mikołaja, poszukiwanie zorzy polarnej. Zakwaterowanie w hotelach 3*, wyżywienie, transfery, ubezpieczenie i kilka atrakcji (psie zaprzęgi, skutery śnieżne, reni opis oferty
hO8MTaO. W podróży Europa Dzieje się Zorza polarna – gdzie i kiedy można ją zobaczyć? autor: Agnieszka Rodowicz Norwegia Tromsø Norweski Żeby zobaczyć zorzę polarną, najlepiej jwybrać się do Norwegii, do Tromso, w którym co roku można obserwować niezwykły spektakl. Kiedy jechać? Od października do kwietnia. Zamarłam w bezruchu. Przede mną spomiędzy gęstwiny drzew wychyliła się głowa renifera, a potem cała reszta. Zwierzę spojrzało wielkimi, pięknymi oczami i majestatycznie poruszyło rogami, które wyglądały, jakby porastał je mech. A potem z wolna przecięło ścieżkę i zniknęło między drzewami. To było niesamowite spotkanie, ale przyjechałam tu w innym celu. Miałam zapolować na jeden z największych dziwów natury. Aurora borealis, czyli zorza polarna, albo lisi ogień – wszystkie te nazwy odnoszą się do olśniewającego pokazu „światło i dźwięk”. Wprawdzie zorze występują przez cały rok, ale widać je tylko na ciemnym, bezchmurnym niebie. Dlatego noc polarna to idealny czas, by je zobaczyć. fot. Norwegowie wierzą, że na niebie tańczą duchy, Finowie mówią o revontulet, czyli lisim ogniu. To od baśni, w której te zwierzęta, zamiatając kitami śnieg, krzesały w niebo iskry. Z kolei „Edda poetycka”, najstarszy nordycki epos, tłumaczy, że kiedy na niebie trwa jedno z największych kosmicznych show, piękne walkirie prowadzą martwych bohaterów w zaświaty. Dziś wiemy, że pochodzenie zorzy jest bardziej prozaiczne. To nie herosi ani dusze zmarłych, ale efekt zderzenia cząstek wiatru słonecznego, przechwyconych przez ziemskie pole magnetyczne w okolicach biegunów, z cząsteczkami gazów atmosfery. Te mikrokolizje powodują świecenie. Ale nawet gdy znasz naukowe wyjaśnienie, i tak wierzysz w magię. Co lubi zorza polarna Po południu wraz z grupą turystów wsiadam do sporego busa. Jego kierowca, Karson, organizuje takie polowania. Prowadząc auto, opowiada o zwyczajach zorzy i cały czas rozgląda się dookoła w poszukiwaniu miejsca, gdzie polarnej nocy nie rozświetla najmniejszy blask światła. – Trzeba być czujnym – tłumaczy. – Nigdy nie wiadomo, kiedy, gdzie, w jakiej postaci i na jak długo się pojawi. Czasem zjawisko trwa kilka godzin, nieraz tylko parę minut. Żeby zobaczyć zorzę, trzeba mieć szczęście. Ale szczęściu należy pomóc. Wybieramy więc bezchmurne niebo, unikamy pełni i oświetlonych sztucznie miejsc. Można jej szukać na lądzie albo wyruszyć w rejs wzdłuż wybrzeża. Po godzinie, w czasie której jeden ze współtowarzyszy pomylił zielony pasek na górze przedniej szyby z zorzą, zatrzymujemy się nad samym morzem. Kilkanaście osób wysiada z samochodów i zaczyna wpatrywać się w norweską ciemność. Po godzinie przytupywania na mrozie przewodnik wskazuje na horyzont: – Widzicie? Zaczyna się… Wpatruję oczy, ale nic nie widzę. A może? Coś jakby łuna nad miastem? A przecież tam nie ma żadnego miasta. Włączam aparat, nastawiam ostrość na nieskończoność i naświetlam zdjęcie kilka sekund. Na wyświetlaczu pojawia się jedynie głęboka czerń. Próbuję raz jeszcze, wydłużam czas ekspozycji i… coś widać. Jakby zieloną poświatę. Pierwszy raz w życiu aparat widzi więcej niż moje oczy. Trzaski na niebie, czy to zorza? Za moment i ja widzę świetlne punkty. Mija kolejna godzina, mróz daje się już we znaki. Rozbłyski, najpierw delikatne, stają się intensywniejsze, po czym znikają. Przybierają postać poziomych lub pionowych pręg, pasm, łuków, kurtyn, promieni, koron. Raz są zielonkawe, kiedy indziej fioletowo-czerwone. Przewodnik, kierowca i szef w jednej osobie tłumaczy, że kolor światła zależy od szybkości, z jaką kosmiczne cząstki wpadają w atmosferę. Najczęściej oglądana, bo najłatwiej dostrzegalna dla ludzkiego oka, jest zielona aurora. Czerwoną i fioletową widać tylko, kiedy jest wyjątkowo mocna. Nagle zaczyna się podniebna dyskoteka. Zielone smugi rozświetlają jednocześnie obie strony nieba. Są coraz dłuższe, coraz wyraźniejsze, aż w końcu łączą się w pierścień i zaczynają się poruszać. Biegną, wirują, wydaje się, że ze sobą tańczą. Raz przypominają ptaka, długi warkocz albo dym z komina. Najbardziej niezwykłe jest jednak to, że w świdrującej ciszy słychać dźwięk, który brzmi jak szum radia albo… bekon skwierczący na patelni. Błękitne godziny Po powrocie do hotelu rozgrzewam się w saunie, a potem wyleguję w gorącym jacuzzi na tarasie z widokiem na największe norweskie miasto za kołem podbiegunowym – Tromsø. Zwane jest bramą Arktyki, ale o dziwo ma wyjątkowo łagodny klimat. Kiedy w głębi lądu zimą słupek rtęci spada poniżej –30°C, tu jest tylko –10°C. To zasługa Golfsztromu, prądu morskiego, który liże wybrzeże i okoliczne wyspy ciepłym jęzorem. Przy wąskich zaśnieżonych ulicach stoją niewysokie, drewniane domy pomalowane na szaro, żółto, biało lub czerwono. Dawniej w Tromsø budynki miały głównie czerwony kolor. Bo czerwona farba, którą uzyskiwano z wydobywanych w okolicy rud żelaza, była najtańsza. Białą, droższą, malowano tylko drzwi i framugi okien. Zwyczaj ten wciąż żyje, choć Norwegowie, jedni z najlepiej zarabiających ludzi na świecie, mogliby dzisiaj używać białej farby do woli. Ale tu, na północy, ważniejsze są sprawy zasadnicze niż zbytek. Tromsø leży na tej samej szerokości geograficznej co Alaska i Syberia, jeśli więc Norweg ma wydać pieniądze, to woli przeznaczyć je na dobrą lokalizację domu. Ceny nieruchomości zależą od tego, jak położona jest względem słońca. Bo 21 listopada słońce znika za horyzontem. I pojawia się dopiero trzy miesiące później. Do tego czasu mrok nocy polarnej rozjaśniają tylko uliczne latarnie, rzęsiście oświetlone sklepowe wystawy i wnętrza mieszkań. Wyobrażałam sobie, że podczas nocy polarnej jest czarno przez 24 godziny na dobę. Tymczasem okazuje się, że noc, a właściwie dzień, ma głównie kolor błękitny. Masz wrażenie, jakby słońce wschodziło i nie mogło wzejść. Tylko koło 11 robi się szaro jak w mglisty listopadowy dzień. Już w południe nieboskłon obleka się różem, potem przybiera różne odcienie granatu, chabru, błękitu. Te godziny, kiedy wszystko nabiera sinawych odcieni, zwane są błękitnymi. I powoli znowu zapada ciemność. Bardzo powoli. Tran, trunek i torskemolje Przed wejściem do nawet najmniejszej restauracji pali się ognisko albo pochodnia. Zwyczaj pochodzi z czasów wikingów, kiedy ogień palony przed domem sygnalizował zbłąkanym wędrowcom, że tu znajdą schronienie. W Tromsø jest pięknie, mimo to szybko robię się senna. To reakcja organizmu na brak światła. Mieszkańcy tej szerokości geograficznej rekompensują to sobie, jedząc dużo tłustych ryb bogatych w witaminę D. Wszyscy łykają także kapsułki z tranem. W Tromsø pija się też piwo z lokalnego browaru. Jest 10 rano, a klientów w firmowym barze nie brakuje. Siedzą przy prostych drewnianych ławach, wpatrując się w stojącego naprzeciwko wypchanego polarnego misia. – Na smutki polarnej nocy najlepsze jest Morketidsk Ol – wyjaśnia barman. I podaje mi szklankę. fot. Agnieszka Rodowicz Pocieszona, ruszam do portu, gdzie dołączam do grupy turystów wsiadających na kuter. Jego kapitan, niejaki Alex, wita nas serdecznie i częstuje kawą i ciasteczkami z cynamonem. Popłyniemy na ryby. Woda w zatoce, nad którą leży Tromsø, jest tak czysta, że ryby można łowić nawet w porcie. Ale wędkowanie to jedynie część atrakcji. Pozostałe to podziwianie podbiegunowych krajobrazów. Każdy dostaje długą, ciężką wędkę z wielkim kołowrotkiem. Zarzucam i nagle czuję duży opór. Po kilkunastominutowej walce mdleją mi ręce i ledwo udaje mi się wyciągnąć z wody kilkukilogramowego dorsz W mesie na kuchence pali się już ogień, w garnku bulgocze wrzątek. Nie mija kwadrans i na półmiskach wjeżdżają parujące dania. Ryba, podsmażona cebula i bekon. – To najprostsze i najlepsze jedzenie – mówi nasz kapitan. Dorsz gotuje się w wodzie tak słonej, by przypominała morską. Dlatego jest wyjątkowo delikatny. Na kolację też są ryby, tym razem w restauracji. Zamawiam torskemolje. To tradycyjna potrawa przyrządzana ze wszystkich fragmentów dorsza. Jest więc mięso duszone na parze, duszona ikra, smażone języki, policzki i podgardle, wątroba faszerowana żołądkiem. Do tego ziemniaki i sos z wątróbki. – Zwyczaj jedzenia całych ryb wynika z szacunku dla nich – wyjaśnia kelner. Skoro ryba musi zginąć, by nakarmić człowieka, to nic nie może się zmarnować. Mojej porcji to nie grozi – wszystko jest pyszne. Tromsø to także cudowna okolica, by pobiegać na nartach, pojeździć śnieżnym skuterem albo poprowadzić psi zaprzęg. A także, o czym przekonają się ci, którzy dotrą tu w pierwszym tygodniu lutego, sportowe emocje. Wtedy odbywają się wyścigi reniferów zaprzężonych do… narciarzy. Ciągnięci przez zwierzaki, pędzące z prędkością 60 km/h, zawodnicy próbują utrzymać się na nogach. Jest to równie trudne, co zabawne. Ot, dodatkowa atrakcja dla łowców norweskich zórz… fot. GDZIE ZJEŚĆ Arctandria Sjømatrestaurant to tradycyjna restauracja z rybami i owocami morza. Podczas wieczorów torskemolje buffet można spróbować tego narodowego dania Aunegården mieści się dawnej rzeźni. Proste, ale bardzo smaczne dania: makaron penne z wędzonym łososiem i warzywami, kanapka z marynowanym śledziem, purée z ziemniaków z duszoną czerwoną cebulą, zupa z owoców morza. GDZIE SPAĆ: Clarion Hotel Bryggen. Położony w centrum miasta, tuż przy nabrzeżu, jeden z najnowocześniejszych hoteli w Norwegii. Goście mogą korzystać z sauny i jacuzzi na JAK DOTRZEĆ: Od niedawna linie Wizz Air latają z Gdańska bezpośrednio do Tromsø. Z innych miast samolotem leci się najpierw do Oslo Gardermoen, a stamtąd do Tromsø (podróż trwa ok. 4 godzin). Z lotniska do centrum kursuje bus. Polecamy W podróży Grecja - przyjaźni mieszkańcy, piękne plaże i aromatyczne jedzenie Sezon wakacyjny w pełni, ale z pewnością są jeszcze osoby, które w tym roku nie zaplanowały żadnego wyjazdu. Nie trzeba jednak przejmować się wysokimi cenami czy odległymi terminami. Z pomocą przychodzą nam oferty last minute, np. do Grecji. Podpowiadamy W podróży W podróży 4 najpiękniejsze wyspy chorwackie – sprawdźcie, na której chcielibyście spędzić wakacje w Chorwacji Zabytkowe miasteczka wśród starych winnic, malownicze zatoki i plaże oraz wspaniałe widoki – to wszystko znajdziecie na chorwackich wyspach. Jeśli wybieracie się na wakacje w Chorwacji wybierzcie jedną z nich, a nie pożałujecie. W podróży W podróży 7 atrakcji blisko Warszawy, które warto zobaczyć. Polecamy miejsca do spędzenia czasu na rowerze, kajakiem i pieszo Zamiast morza – rzeki, zamiast gór – równie malownicze niziny z wierzbami. Mazowsze to urokliwy region Polski, w którym każdy znajdzie coś dla siebie. Poznajcie atrakcyjne miejsca blisko Warszawy. W podróży W podróży 10 najładniejszych campingów w Polsce! Wybieramy campingi nad morzem, w górach, nad jeziorem i rzeką, a nawet w... winnicy A gdyby tak w tym roku wybrać się na camping? Pod namiot, na glamping albo pojechać camperem? Niezależnie od wyboru, wrażenia będą murowane! Zostań z nami Zapisz się do Newslettera
Finlandia jest nazywana krainą lasów i tysięcy jezior. Jej północna część – Laponia, zwłaszcza część położona nad Rovaniemi i przebiegającą w jego pobliżu linią Koła Podbiegunowego, jest miejscem dzikim, słabo zaludnionym (żyje tu tylko 200 tys. osób!, ok. 2 os/km2, przy czym „większość” mieszka na południu regionu) i szczególnie pięknym zimą. Tak białego śniegu, tak głębokiej ciszy i świeżego powietrza – brak przemysłu – nie ma w innych częściach Europy. Można tu doświadczyć naprawdę bliskiego kontaktu z naturą. Nie wspominając o możliwości zobaczenia zorzy polarnej – cudu natury, tajemniczego zjawiska wprowadzającego mistyczny i zarazem fascynujące są tutejsze skrajności – w lecie przez ponad 2 miesiące nie zachodzi słońce, podczas gdy w zimie długie i ciemne noce polarne są rozświetlane przez wspaniałe zorze polarne (w czasie zimy arktycznej na samej północy przez prawie 2 miesiące panuje noc polarna, a słońce nie wychodzi zza horyzontu, nie zapadają wtedy jednak ciemności i w ciągu „dnia”, przynajmniej 4 godziny wszystko widać), a temperatury spadają do -30 st. C… (na szczęście suche powietrze łagodzi skutki mrozu przez co niskie temperatury nie doskwierają jak choćby te w Polsce). W Ivalo, dokąd jechaliśmy ponad tysiąc kilometrów na północ od Turku, słońca nie ma od początku grudnia do połowy stycznia. Potem dnia przybywa bardzo szybko i na początku marca dzień trwa tam już 12 godzin! Z tego też powodu jest to doskonały miesiąc, by wybrać się do Laponii. Mamy bowiem wówczas gwarantowany zarówno śnieg, jak i słońce. Co więcej właśnie w marcu (a także wrześniu-październiku) jest największa szansa na zobaczenie zorzy – wciąż jest wystarczająco ciemno, a rzadziej pada śnieg (chmury uniemożliwiają oglądanie tego zjawiska).Na miejscu na turystów czeka dodatkowo całe mnóstwo aktywności sportowo-rekreacyjnych dostarczających wrażeń na całe życie, w tym dziesiątki kilometrów tras do nart biegowych, wyprawy zaprzęgami psów husky czy reniferów, safari na skuterach śnieżnych, wędrówki przez bezludne lasy w rakietach śnieżnych, łowienie ryb spod lodu, a nawet trasy saneczkowe:) (w lecie świetne szlaki trekkingowe, rowerowe czy kajaki). Do tego wygrzewanie w fińskiej saunie, wizyty w lodowych hotelach czy igloo, poznawanie kultury ludu Saamów… To właśnie ze względu na bogatą ofertę aktywnego wypoczynku i dziką przyrodę, a nie zabytki, Finlandia przyciąga turystów. Dla tych co chcą powrócić do dzieciństwa też coś się tu znajdzie – Wioska Świętego Mikołaja i Kraina Muminków:)Aby dostać się na północ Finlandii wybieramy nie lot bezpośredni do Rovaniemi czy Ivalo, a opcję „low cost”:) Lecimy Wizz Airem do Turku z Gdańska (93 zł w dwie strony), tam wypożyczamy auto i jedziemy 1 tys. km na północ:) W związku z tym, że jechaliśmy 8-osobową grupą tak wychodziło najtaniej (wypożyczenie auta ok. 200 zł/dzień). Całość kosztów 8-dniowego wyjazdu wyszła ok. 2 tys. zł (bilety lotnicze, auto na 7 dni – 3 tys. km ok. 700 zł/os., dodatkowe bagaże rejestrowy pełny jedzenia z PL i ciepłych ubrań, noclegi 80 zł/os./noc, drobne zakupy i koszt atrakcji). Dla porównania ceny wycieczek w biurach podróży kosztują nawet ponad 5 tys. zł za 4-5 dniowy wyjazd! (ale zawierają wygodne połączenia lotnicze)Trasa wycieczki „Zorza polarna Finlandia 2016”:Plan wycieczki „Zorza polarna Finlandia 2016”: Trasa Wrocław-Gdańsk, lot do TurkuLądujemy w Finlandii na lotnisku w Turku o godz. 17:25 czasu lokalnego (czas polski + 1 godz.), odbieramy nasze auto zarezerwowane tym razem na Arguscarhire i od razu kierujemy się na północ. Wstępnie planowaliśmy nocleg w okolicy Oulu, ale z racji tego, że byliśmy wypoczęci a w aucie było nas czworo postanowiliśmy jechać przez Finlandii można opisać w dużym skrócie tak: las sosnowy, las sosnowo – brzozowy, skały, jezioro, mokradła, las sosnowy, jezioro… Tak wygląda Finlandia. Zimą jest nieco prościej – wielkie równiny śnieżne (tam gdzie zamarzły jeziora) i lasy:) Droga jest banalna – na początku trasa nr E63/9, a później tzw. „Autostrada Arktyczna” E75/4, ale długa (1100 km) i trochę nużąca ze względu na ograniczenia prędkości (głównie 80 km/h, dużo fotoradarów!), no i trzeba uważać, bo co chwile znak uwaga łosie lub renifery (i rzeczywiście są, widzieliśmy dwa razy!). Drogi w dobrym stanie, choć na północy często białe, na szczęście auta mają specjalne kolce przez co dobrze trzymają się Saariselkä, Ivalo i okolice – atrakcje i zorzaRano dojeżdżamy do celu – fińskiego kurortu zimowego Saariselkä. To mała miejscowość 250 km na północ od kręgu polarnego i ok. 35 km na południe od Ivalo. Jest tu spore zaplecze noclegowe, duży supermarket oraz całe mnóstwo atrakcji turystycznych zarówno na zimę, jak i lato. Spędzamy tutaj prawie 5 dni w klimatycznych drewnianych domkach z sauną, które wyglądają wg schematu: w dzień atrakcje, w nocy polowanie na światła północy:) Niestety ceny tutejszych atrakcji są przerażające – większość powyżej 100 euro za osobę… Można jednak znaleźć coś w rozsądnej cenie. Większość firm organizujących wyprawy i wypożyczających sprzęt znajduje się przy głównej okolicy w pobliżu supermarketu. Polecam Top Safaris, Pro Safaris lub Lapland atrakcji w Saariselkä w FinlandiiSafari na skuterach śnieżnych – dostajemy kombinezony, nieprzemakalne buty, kaski i ciepłe rękawice, przechodzimy krótki kurs obsługi pojazdu i wyznaczonym szlakiem (po drodze znaki – droga tylko dla snowmobili) suniemy przez las i śnieżne pustkowia. Dźwięk silnika i niesamowita atmosfera lapońskiej dzikiej przyrody (w Ivalo i Inari opcja jazdy po zamarzniętej rzece i jeziorze). Mega adrenalina! Koszt: 1 godz. jazdy – najtaniej w Top Safaris za 47 EUR/os. (przy czym jadą dwie osoby i zmieniają się po 30 min, to był nasz wybór), 2 godz. za 95 EUR/os., droższe opcje to kosztujące 120-160 EUR/os. za 3-3,5 godz. safari z posiłkiem i odwiedzeniem np. farmy reniferów lub husky (my odwiedzamy je sami za darmo – przy drodze do Ivalo) czy wieczorem z polowaniem na zorzę na reniferach – pozwoli poznać smak życia w Laponii w dawnych czasach. Koszt 2 godz. wycieczki, w tym niecała godzina jazdy w saniach ciągniętych przez renifery, najczęściej połączonej z odwiedzeniem farmy reniferów i rodziny Saamów to ok. 100-110 EUR/os. Fajna opcja późnym wieczorem, pod rozgwieżdżonym psy husky – wokoło cisza, biały krajobraz, słychać tylko skrzypiący pod płozami śnieg i zziajane oddechy psów… Na saniach jedzie się kilka kilometrów, max w dwie osoby, ciągną je cztery pary psów, po krótkim instruktażu każdy ma możliwość poprowadzić chwilę zaprzęg, na koniec wizyta na farmie psów. Z tego, choć bardzo żałuję, nie skorzystaliśmy – niestety 3 godz. wycieczka za 140 EUR/os. to trochę za dużo… Jak ktoś ma więcej gotówki warto zastanowić się nad opcją łączoną skutery + renifery za 175 EUR/ w rakietach śnieżnych – tutaj dwie opcje albo kilkugodzinna wycieczka z przewodnikiem za min. 45 EUR/os. albo wypożyczenie rakiet na 24h za 15 EUR/os. (lub 10 EUR/3h) i wycieczka samodzielna – naturalnie to był nasz wybór, tym bardziej że trasy są oznaczone. Najlepsze trasy są oczywiście w zasypanym śniegiem lesie będącym częścią Parku Narodowego Urho Kekkonena, ciągnącym się aż do granicy z Rosją (ma 2538 km2, znajdują się tu chatki, które mogą służyć jako bazy przy dłuższych trekach, wtedy przyda się mapa i kompas, w Parku jest wiele ciekawych miejsc kanion Rumakuru, jezioro Luirojärvi i trekking na najwyższy szczyt w parku Sokosti 718 m). To drugi pod względem powierzchni park narodowy w Finlandii). Nieskażona, dzika przyrody, rozciąga się aż do granicy z Rosją. Znajdują się tu dobrze oznakowane szlaki piesze, rowerowe i narciarskie. W Saariselkä znajduje się biuro informacji turystycznej z mapami szlaków. Inne ciekawe cele trekkingów to szczyt góry Kaunispää (437 m), skąd rozpościera się rozległy widok na białe wzgórza Laponii (jest to także bardzo dobry punkt do obserwacji zorzy – to tu widzimy ją po raz pierwszy… szczegóły niżej:)) oraz położony 6 km na wschód od Kakslauttanen szczyt Kiilopää (546 m).Narciarstwo biegowe – tutaj narty biegowe to normalka, ludzie jeżdżą w nich na co dzień np. do sklepu, w samej Saariselce przygotowano ponad 100 km tras, w tym – 40 km oświetlonych, wśród zaśnieżonych wzgórz i dolin parku narodowego. Decydujemy się na wypożyczenie sprzętu za 15 EUR/ na zamarzniętym jeziorze – nauka przygotowania przerębla i prawidłowego zimowego połowu ryb spod lodu – cena 140 EUR, ale na miejsce dojeżdża się skuterami śnieżnymi, więc też jest to atrakcja na sankach – nie z jakiejś tam górki a mającą 1,2 km trasą, najdłuższą w Europie! Naprawdę świetna zabawa podczas grupowego zjazdu, a na ostrych odcinkach nawet nutka adrenaliny:) Koszt wypożyczenia sanek to 5 EUR/ fińska – najlepiej połączona z kąpielą w przerębli w ośrodku Kiilopää (ponoć niezapomniane przeżycie) lub tarzaniem w śniegu:) My mieliśmy saunę przy naszym drewnianym domku – świetny relaks na zakończenie dnia. Sauna jest bardzo ważna w życiu Finów, to element tutejszej kultury, prawie każdy dom lub mieszkanie ma własną saunę albo dostęp do sauny w budynku. 1 nasze domki w Saariselka 2 skutery sniezne 3 sopelki 4 spacer po Saariselka 5 farma psow husky 6 wyprawa na rakietach snieznych 7 krajobrazy Park Narodowy Urho Kekkonena 8 krajobrazy Park Narodowy Urho Kekkonena 2 9 powrot z wyprawy w rakietach snieznych do Saariselka 10 wycieczka na skuterach snieznych 11 wycieczka na skuterach snieznych 2 12 wycieczka na skuterach snieznych 3 26 nasza chatka w Saariselka 27 sloneczko w Saariselka 30 krajobrazy Saariselka 2 29 krajobrazy Saariselka 28 wyprawa na sanki 2 28 wyprawa na sanki 32 zjazd na sankach 33 zjazd na sankach 2 34 zjazd na sankach 3 31 ekipa saneczkarzy 35 narty biegowe w Saariselka 36 na szczycie gory Kaunispaa 39 zachod slonca z gory Kaunispaa 38 widoki ze szczytu gory Kaunispaa 2 37 widoki ze szczytu gory KaunispaaFinlandia – Polowanie na zorzę polarnąNie lapońska zima, nie atrakcje, a zorza polarna (łac. aurora borealis, czyli „światło północy”, na południowej półkuli nazywa się aurora australis) była głównym celem naszego wyjazdu. Ten magiczny spektakl świetlny obserwowany w górnej atmosferze w pobliżu biegunów magnetycznych planety to istny cud natury i jedno z najbardziej niesamowitych zjawisk przyrody! Wiele lat marzyłem aby zobaczyć to zjawisko… Może dla mieszkańców północnej Skandynawii zorza polarna to niemal codzienność, ale dla nas wręcz przeciwnie, więc sporo czasu zastanawialiśmy się – gdzie, kiedy. Oto co udało mi się powstaje zorza polarna? Ziemska atmosfera co jakiś czas jest bombardowana strumieniami naładowanych cząstek z atmosfery Słońca. Podczas starcia zjonizowanych cząstek i wiatru słonecznego powstają napięcia wywołujące przepływ ładunków elektrycznych (wszystko dzieje się na wysokości ok. 100 km, dużo wyżej niż chmury). Uwolniona energia tworzy zjawisko świetlne, łunę, którą obserwujemy na powierzchni i kiedy można obserwować zorzę polarną? To zjawisko świetlne jest widoczne tylko za kołami podbiegunowymi, gdyż ziemskie pole magnetyczne odchyla cząstki słoneczne w kierunku biegunów. Na naszym kontynencie Finlandia obok Islandii, Norwegii (Tromso i Svalbard) i Szwecji (Kiruna) jest doskonałym miejscem na obserwację zorzy. Do jednych z najlepszych punktów w fińskiej Laponii zaliczają się miejscowości Ivalo, Inari i zamieszkiwana wciąż przez Saamów wioska Nellim. Najjaśniejsze zorze występują w miesiącach wrzesień-październik oraz luty-marzec. Podczas bezchmurnej zimowej nocy w Kilpisjärvi czy Inari występują praktycznie cały czas. Wg statystyk w północnej Laponii występują one średnio 200 razy w roku, średnio trzy dni na cztery. Można je obserwować w godzinach a najlepiej są widoczne pomiędzy a Nie ma jednak żadnej gwarancji, że ją zobaczymy. Bywają tygodnie kiedy zorza pojawia się nawet kilka razy w ciągu wieczoru, kiedy indziej zaś pada gęsty śnieg lub zorza polarna wcale się nie pojawia… Niewątpliwie dużo zależy od szczęścia. Należy pamiętać też o ciepłym ubiorze! Ciepła kurtka i rękawiczki, czapka, szalik, termoodzież, polar, ciepłe nieprzemakalne buty to podstawa. Trochę trzeba się naczekać – zorza może pojawić się niespodziewanie i nagle zniknąć. Dobrze jest też mieć coś ciepłego do picia (termos z herbatą), no i pamiętać o ruchu co kilkanaście wygląda poszukiwanie zorzy? Jak macie auto i czas polecam próbę polowania na zorzę samemu zamiast kupowania wycieczki (te potrafią kosztować nawet 80-115 EUR). Można zapytać się np. w biurze informacji turystycznej lub lokalsów w sklepie, gdzie są najlepsze miejsca. Poza tym same poszukiwania to emocje, kwintesencja wyjazdu:) Ta niepewność, nadzieja w wypatrywaniu nieba, czasami pokrytego chmurami a czasami gwieździstego, nocne spacery po lesie, wyczekiwanie, czasami zniechęcenie, zawód, a nawet złość, jeżdżenie dziesiątek kilometrów w poszukiwaniu bezchmurnego nieba bez skutku (cóż pogody się nie wybiera…) jeszcze bardziej potęgują radość jak w końcu się uda. Na szczęście udało się w ostatnią noc daleko poza naszą miejscowością, nad brzegiem jeziora Inari tuż za Ivalo… Zaczęło się na spokojnie koło godz. 21:00, ale później dosłownie nad naszymi głowami rozpoczął się spektakl, 3 godziny z niemalejącym podnieceniem obserwujemy i fotografujemy to cudowne wygląda zorza polarna? Nie da się opisać tego, jak zorza wygląda i jakie sprawia wrażenie na żywo, to się cały czas rusza się, przemieszcza, zmienia kształty, mieni nie tylko odcieniami zieleni (głównie), ale i fioletu, i różu. Układ kolorowych smug, pasów czy kłębów zmienia się czasami bardzo dynamicznie, kolory zmieniają swą intensywność, a całość migocze na tle ciemnego nieba. Wszyscy stoimy jak wryci wprawieni w jakby mistyczny nastrój, zwłaszcza gdy znajduje się tuż nad nami. Warto choć raz w życiu zobaczyć to zjawisko na własne oczy. Doświadczenie jedyne w swoim rodzaju, na całe życie. Naturalny fenomen!Jak zmaksymalizować szanse na zobaczenie zorzy polarnej?po pierwsze: musi być bezchmurnie! (często gdy jest mróz) – zjawisko występuje wysoko nad chmurami, więc jego podziwianie mogą zakłócać chmury czy padający śnieg. Warto śledzić lokalne prognozy oraz ja robiłem to kilka razy dziennie, właśnie dzięki tej ostatniej i jej zakładce Zachmurzenie znaleźliśmy miejsce z czystym niebem. Czasem trzeba kilkanaście, czasem kilkadziesiąt kilometrów jazdy autem w poszukiwaniu czystego nieba w pochmurny dzień…po drugie: musi być ciemno!wyruszamy w zimie wrzesień/październik lub luty-marzec, w okresie grudzień-styczeń jest bardzo zimno, często pada śnieg i „dzień” jest daleko poza miastem, w terenie (np. wzgórza i brzegi jezior są dobrymi punktami), gdzie niebo jest czarne a widoku „nie zakłóca” żadne inne oświetlenie. „Łuna światła” unosząca się nad miastami powoduje, że zorza wydaje się o wiele księżyca – blask księżyca może osłabiać zjawisko kolorowych świateł. Najlepsza faza księżyca to koniec trzeciej kwadry aż do początku pierwszej kwadry (kalendarz faz księżyca)im bardziej na północ, tym większa szansa, nawet przy niewielkiej aktywności zorza jest tam widoczna (niższy wymagany wskaźnik Kp, cokolwiek to znaczy:))przeznaczyć na obserwację kilka dni – ze względu na pochmurne niebo nam udało się dopiero w czwarty dzień, a bardzo małą aktywność za chmurami widzieliśmy drugiego dnia.(dla hobbystów) obserwować kalendarz aktywności słonecznej – w jego szczycie zórz jest dużo i są najbardziej spektakularne (przydatne strony: też się zapisać na „zorzowy alarm” czy zainstalować aplikacje na telefon, ale czytałem wiele opinii, że ludzie dostawali alarmy jak nie było zorzy i odwrotnie, więc raczej nie to wyglądało u nas? Aby zmaksymalizować swoje szanse wyruszamy do północnej Laponii, na cały tydzień, na początku marca 2016 ( kiedy jest większa szansa na czyste niebo niż w okresie grudzień-luty, ale i cieplej + dłuższy dzień, podczas nowiu księżyca. Nie korzystamy z lokalnych wycieczek w celu poszukiwania zorzy, tylko wyjeżdżamy sami codziennie, pomimo pogody, poza miasto autem na kilka fotografować zorzę polarną? W celu uchwycenia zorzy niezbędne są dwa warunki – statyw ze względu na długi czas naświetlania i jasny, szeroki obiektyw z manualnym trybem ostrości aby uchwycić jak największy kawałek nieba (np. taki jak mój Canon 10-18 mm). Warto wcześniej przetestować nocne zdjęcia przy wysokich czułościach ISO (200, 400 lub 800) i różnych czasach naświetlenia (15-30 sekund i wyższych, tu już potrzebny jest tryb Bulb – większość zdjęć zorzy robiłem przy czasie 45-60 s). Nieoceniony jest też wężyk spustowy lub idealnie bezprzewodowy pilot zdalnego sterowania (posiadam i polecam ten: Aputure Coworker II, ma bardzo pomocny podświetlany ekran LCD z czasomierzem oraz zasięg ponad 100 m) – unikamy przez to możliwych drgań przy naciśnięciu spustu migawki i konieczności korzystania z samowyzwalacza (duża wygoda!). Na koniec najlepiej obrobić jeszcze zdjęcia np. Adobe Camera Raw z Photoshopa lub w Lightroomie, ale to wiadomo:)Co warto zobaczyć w pobliżu Saariselkä?Kakslauttanen – lodowa wioska ze charakterystycznymi szklanymi igloo, w których w leżąc w ciepłym łóżeczku można wpatrywać się w niebo, czasami ozdobione gwiazdami i kolorowymi smugami światła. Jednak ceny Kakslauttanen Igloo Village są kosmiczne! Nocleg w dwójce kosztuje 200 EUR/os.! Trochę tańsze są śnieżne igloo, zrobione ze śniegu i lodu (jest w nich stała temperatura -5 st. C, śpi się w śpiworze na skórach reniferów). Sama możliwość wejścia do obiektu, zobaczenia lodowej sali ślubnej i wejścia do igloo to koszt 12 EUR/ Inarijärvi – największe jezioro Laponii o spektakularnym kształcie i ponad 3 tys. wysepek tworzących nieprawdopodobny labirynt na jego 1153 km2 powierzchni, zamarznięte w zimie, dzięki czemu służy jako droga dla tras skuterów – miejsce słynące z wydobycie złota występującego w tutejszych Inari i Nellim (obie ok. 40 km od Ivalo) – w pierwszej znajduje się muzeum Siida o historii ludu Saamów i Laponii (czynne do godz. 18, Saamowie pielęgnują nadal stare zwyczaje jak np. hodowla reniferów, sprzedaż ich skór i mięsa, zamieszkiwali te tereny na długo przed Finami, są niskiego wzrostu, o lekko skośnych oczach i wystających kościach policzkowych), a druga to bardzo stara osada, wciąż zamieszkiwana przez Saamów, w której głównymi atrakcjami jest drewniana cerkiew i jezioro… Jest tu też sporo tras trekkingowych oraz możliwość wykupienia wycieczek, jednak szczerze mówiąc nie polecam. 15 szklane igloo w Kakslauttanen 14 figury lodowe w Kakslauttanen 13 lodowa w sala slubna w Kakslauttanen 16 sniezne igloo w Kakslauttanen 17 renifery przy drodze 18 farma reniferow przy drodze do Ivalo 2 18 farma reniferow przy drodze do Ivalo 19 znak uwaga renifery 20 jazda skuterami snieznymi po zamarznietym jeziorze Inari 21 renifery w lesie 22 renifery w lesie 2 23 lekko zasypane auto w Nellim 23 na zamarznietym jeziorze Inari 25 zamarzniete jezioro Inari w Nellim 24 trasy skuterow na zamarznietym jeziorze Rovaniemi i Wioska Świętego MikołajaZ racji tego, że osiągnęliśmy nasz główny cel podróży, rano wyruszamy już na spokojnie do Rovaniemi (ok. 60 tys. mieszkańców), stolicy Laponii i jednego z najczęściej odwiedzanych miast w Finlandii, zwanym „Bramą do Północy”. Po drodze odwiedzamy Napapiiri (8 km od Rovaniemi), gdzie znajduje się Wioska Świętego Mikołaja (wstęp jest bezpłatny), gdzie znajduje się równoleżnik 66°32ʺ35ʹ wyznaczający koło podbiegunowe (tzw. krąg polarny wyznacza miejsca, w których przez minimum jedną dobę w roku słońce w ogóle nie zachodzi i analogicznie nie wschodzi). Można stąd wysłać list ze specjalnym stemplem Poczty Św. Mikołaja, kupić pamiątki w licznych sklepach z pamiątkami, a za dodatkową opłatą 25 EUR elf zrobi nam zdjęcie z mieszkającym tutaj Św. Mikołajem (ciekawostka: znajduje się tu mechanizm zegara, który zwalnia rotację Ziemi, dzięki czemu może on odwiedzić jednej nocy wszystkie dzieci:)). Wszystko jest przyozdobione choinkami, bałwanami, a z głośników lecą kolędy. Całość stwarza wrażenie machiny komercyjnej, mnóstwo Japończyków, kicz i drożyzna… no ale grzech nie zobaczyć po drodze:) Można tu też skorzystać z jazdy psim zaprzęgiem czy wsiąść w sanie powożone przez renifery, ale są to atrakcje nieproporcjonalnie drogie w stosunku do jakości (renifery – 400 m 17 EUR, 1 km 28 EUR, husky – 2 km 5 min 35 EUR, 5 km 10 min 55 EUR!). Osobiście polecam szukać takich atrakcji z dala od turystycznych centrów u prywatnych właścicieli na północy (lepsze ceny, mniejszy tłok). Na miejscu odwiedzamy też Snowman World z lodowym hotelem, barem i restauracją (wstęp 18 EUR). Z większości atrakcji można korzystać do godziny 16 lub 17. W pobliżu wioski znajduje się park rozrywki SantaPark – atrakcja raczej dla najmłodszych (wstęp 33 EUR).Wieczorem docieramy do Rovaniemi, a jako, że nie jesteśmy fanami miast, na zwiedzanie centrum położonego na zachodnim brzegu rzeki Ounasjoki poświęcamy kilka godzin. Spacerujemy po deptaku Koskikatu i jemy pyszny lokalny obiad – część ekipy wybrała gulasz, a część stek z mięsa renifera (co ważne są to tutaj zwierzęta hodowlane). Odpuszczamy polecane Muzeum Arktikum (12 EUR) poświęcone Arktyce i ludom wyruszamy do Oulu, gdzie mamy nocleg. Wstępnie planowaliśmy jeszcze postój w Kemi, mieście położonym nad Zatoką Botnicką, którego główną atrakcją w sezonie zimowym są Pałac Lodowy (wejście 15 EUR, budowany co zimę kompleks, w którego skład wchodzą lodowy hotel za 125 EUR za osobę na noc, restauracja i kaplica, liczne lodowe rzeźby) i lodołamacz „Sampo”, ale odpuściliśmy, tym bardziej, że widzieliśmy już podobne atrakcje. 49 Wioska Swietego Mikolaja 50 renifery w Wiosce Swietego Mikolaja 51 lodowy bar w Wiosce Swietego Mikolaja 52 lodowy hotel z igloo w Wiosce Swietego Mikolaja 53 lodowa restauracja w Wiosce Swietego Mikolaja 54 gulasz z miesa renifera w Rovaniemi 55 glowny deptak w Trasa do Turku, Kraina Muminków i Archipelag TurkuPraktycznie całą sobotę jechaliśmy na południe, z racji zmęczenia postanowiliśmy jechać za dnia. Ostatniego dnia wycieczki rano mieliśmy jeszcze zaplanowane trzy punkty: krótki spacer po Turku wzdłuż rzeki do portu i 13-wiecznego średniowiecznego zamku (Turku było kiedyś przed Helsinkami stolicą Finlandii), następnie odwiedzenia znanej z fińskich bajek Krainy Muminków w Naantali (Moominworld, fin. Muumimaalma, położone zaledwie 15 km od Turku, wstęp w sezonie 25 EUR, w zimie nieczynne, tzn. brak biletów wstępu i brak atrakcji/maskotek, ale można zobaczyć dom rodziny muminków:)) oraz na zakończenie Archipelag Turku, jednego z najpiękniejszych w Europie (20 tys. wysp, często bezpłatne promy charakterystyczne drewniane domki, mnóstwo tras rowerowych).Po lądowaniu w Gdańsku o 18:20 zadowoleni wracamy do domu:) 56 rzeka w Turku 57 przy porcie w Turku 58 zamek w Turku 60 Kraina Muminkow w Naantali 61 wedkowanie w lodzie 59 wybrzeze Archipelag TurkuPEŁNA FOTORELACJA z wycieczki „Zorza polarna Finlandia 2016” – LINKInformacje praktyczne o Finlandii:Dokumenty: do bezwizowego wjazdu i pobytu do 90 dni w Finlandii wystarczy dowód osobisty (lub paszport).Samoloty: Na północ Finlandii najłatwiej można się dostać z Warszawy, Gdańska i Krakowa liniami Finnair z przesiadką w Helsinkach. Połączenia lotnicze między fińskimi miastami realizuje również Norwegian (z Helsinek do Oulu, Ivalo czy Rovaniemi). Kombinacji najtańszych opcji pod względem daty wylotu najlepiej szukać bezpośrednio na stronach linii Finnair i Norwegian. Koszt biletów lotniczych w dwie strony to najczęściej ponad 1000 zł, co można trochę ograniczyć lecąc do Turku tanimi liniami i stamtąd autobusem Omnibus do Helsinek (wycieczka autobusem na północ jest zbyt czasochłonna, ale jak ktoś ma dużo czasu to na północy jeżdżą autobusy Eskelinen). Do tego trzeba byłoby jednak doliczyć wypożyczenie auta w Rovaniemi lub drogi transport publiczny… My wybraliśmy lot Gdańsk-Turku, wypożyczenie auta i drogę 1100 km na hotele, domki letniskowe, wszystko przez ok. 80-100 zł/os./nocWyżywienie i zakupy: w Skandynawii jest bardzo drogo, więc zabieramy całą torbę jedzenia z Polski (dokupiliśmy dodatkowy bagaż rejestrowy), na miejscu w supermarkecie – ten w Saariselce jest otwarty codziennie do godz. 21 – kupowaliśmy już praktycznie tylko chleb:) Warto zwrócić uwagę czy w miejscu, gdzie mamy nocleg jest wyposażona kuchnia – my mieliśmy z tym małą przygodę – byliśmy zmuszeni gotować makaron przy pomocy plastikowych misek i czajnika – da się:) – no i zawsze warto mieć przynajmniej kubeczki i sztućce ze W Laponii zima trwa od października do maja. Silne mrozy występują na przełomie roku: w grudniu oraz w styczniu i czas polski + 1 euro, oczywiście akceptowane są karty kredytowe:)Jedzenie: warto spróbować dań mięsnych z renifera (poro, w postaci gulaszu, pieczeni lub wędzonej) czy łosia oraz deserów owocowych z lokalnych malin błotnych, jagód i borówek, popularne są też dania rybne oraz tzw. pieróg oczywiście brak obowiązku szczepień, wodę można pić prosto z kranu, warto wyrobić sobie przed wyjazdem kartę ubezpieczeniową EKUZCo zabrać? CIEPŁE: buty (+ zapasowe i ew. stuptuty), kurtka (+puchowa), polary, czapka, rękawiczki (2 pary) i skarpety, spodnie (np. narciarskie), a także bielizna termo aktywna, scyzoryk, ładowarka do telefonu! (w tym samochodowa), chusta, chusteczki nawilżane, apteczka+ witaminy, termos, aparat fotograficzny (zapasowe baterie, ogrzewacz). Trzeba pamiętać, że tutejszy mróz nie doskwiera tak jak ten w Polsce (gdzie jest wilgotno, wietrznie), tylko jest suchy i przyjemnie chłodny, a przy odpowiednio ciepłym ubraniu nie powinien przeszkadzać.
ŁOWCY ZORZY POLARNEJ WYCIECZKI DO NORWEGII – WYCIECZKA DO LAPONII Dzień 1 ŁAPANIE ZORZY przylot do Alty przejazd z lotniska do miasta zakwaterowanie w hotelu lunch spacer po mieście – port – stary kościół w Alta – Katedra Zorzy Polarnej – nowe centrum wycieczka za miasto – polowanie na zorzę polarną kolacja powrót do hotelu Zakwaterowanie w centrum AltyKolacja – kanapki na drogę photo: Simen G. Fangel FINNMARK Największy i zarazem najmniej zaludniony okręg administracyjny Norwegii (pow. ok. 48 tys. km²), znajduje się w północno-wschodniej części tego kraju. Pierwsi ludzie osiedlili się tutaj 10 000 lat temu. Obecnie liczba mieszkańców wynosi około 73 tys. Stolicą prowincji jest Vadsø, pomimo że największym miastem jest Alta. Pod koniec II wojny światowej miejscowości Finnmarku zostały niemal doszczętnie zniszczone przez wojska niemieckie, chcące w ten sposób powstrzymać ofensywę Armii Czerwonej. Prowincja jest swoistym tyglem, w którym mieszają się kultury lapońska, fińska, rosyjska i norweska. Polowanie na zorzę polarną CZY WIESZ SKĄD SIĘ BIERZE ZORZA POLARNA? Zorza polarna powstaje na skutek wybuchów zachodzących na powierzchni Słońca, które tworzą tzw. „wiatr słoneczny”. Jest to strumień naładowanych cząsteczek (protonów i elektronów), które poruszają się z olbrzymią prędkością i posiadają ogromną energię. Kiedy docierają do Ziemi część z nich jest rozpraszana przez ziemskie pole magnetyczne i kierowana w przestrzeń kosmiczną. Pozostałe poruszając się po liniach pola magnetycznego Ziemi docierają w pobliże biegunów magnetycznych. Dostając się do jonosfery zderzają się z atomami w niej obecnymi, powodując ich świecenie. Jeśli zderzą się z cząsteczkami tlenu, powstanie zorza czerwona lub zielona. Wzbudzone cząsteczki azotu „dają” zorzę w kolorze purpury i bordo. Cząsteczki wodoru i helu malują niebo w odcieniach niebieskiego i fioletu. photo: Bård Løken - photo: Gaute Bruvik - photo: Gaute Bruvik - photo: Gaute Bruvik - Dzień 2 WIOSKA SAAMÓW wycieczka do wioski saamów – poznawanie kultury saamskiej przez gry i zabawy – lunch powrót do hotelu czas wolny kolacja i nocleg Lunch – bidos gulasz z reniferaKolacja tradycyjne dania norweskieKONIECZNIE SPRÓBUJ! ŁOSOŚ NORWESKI czy będąc w Norwegii można nie zjeść łososia norweskiego? Nie, nie można… photo: Espen Mills / / VisitNorway WYCIECZKA DO WIOSKI SAAMÓW Poznawanie kultury Saamów poprzez zajęcia integracyjne w grupach: – powitanie w lavvo (samskim szałasie) – joikowanie – przejażdżka zaprzęgiem reniferów – rzucanie lassem – przebieranie się w tradycyjne stroje Saamów i wiele innych zabawnych konkurencji photo: Terje Rakke / Nordic Life / VisitNorway photo: Terje Rakke / Nordic Life / VisitNorway photo: Terje Rakke / Nordic Life / VisitNorway photo: Terje Rakke / Nordic Life / VisitNorway LAPOŃCZYCY (SAAMOWIE) Są potomkami przedindoeuropejskiego ludu koczowniczego zwanego Lappami, który zamieszkiwał Półwysep Fennoskandzki 10 tys. lat temu. Posługują się językiem lapońskim, należącym do grupy języków ugrofińskich. Nie są spokrewnieni z innymi ludami skandynawskimi. Prawdopodobnie słowo Lapończyk pochodzi od szwedzkiego określenia na łatę, co sugeruje, że miało ono znaczenie pejoratywne. Dlatego dziś raczej używa się określenia Saamowie. SÁPMI Nazwa regionu kulturowego, tradycyjnie zasiedlanego przez Lapończyków – od środkowej części Półwyspu Skandynawskiego po Półwysep Kolski w granicach czterech państw: Norwegii, Szwecji, Finlandii i Rosji. CZY WIESZ, ŻE… joik to rodzaj ludowego śpiewu Lapończyków, który wraz z użyciem szamańskiego bębna, był ważnym elementem szamańskich rytuałów. Joikowanie jako element pogańskich rytuałów było zakazane przez wiele stuleci. Dzień 3 BYĆ JAK SAAM… przejazd do lodowego hotelu zakwaterowanie wycieczka psimi zaprzęgami lunch powrót do hotelu kolacja nocleg w lodowym hotelu photo: Terje Rakke / Nordic Life / VisitNorway photo: Terje Rakke / Nordic Life / VisitNorway photo: Terje Rakke / Nordic Life / VisitNorway CZY WIESZ, ŻE… PSY RASY HUSKY SYBERYJSKI wykorzystywane były jako zwierzęta pociągowe już 1000 lat p. n. e. przez Czukczów – lud zamieszkujący północno-wschodnie krańce obecnej Rosji. photo: Terje Rakke / Nordic Life / VisitNorway photo: Casper Tybjerg / VisitNorway Wycieczka psimi zaprzęgami photo: Terje Rakke / Nordic Life / VisitNorway photo: Terje Rakke / Nordic Life / VisitNorway photo: C H/VisitNorway Dzień 4 POŻEGNANIE LODOWEJ KRAINY poranna sauna i śniadanie w lodowym hotelu przejazd do Alty ryty naskalne w Hjemmeluft lunch przejazd na lotnisko przelot do Polski KONIECZNIE SPRÓBUJ! dania z krabów królewskich photo: Terje Rakke / Nordic Life / VisitNorway photo: C H/VisitNorway RYTY NASKALNE Z HJEMMELUFT Rysunki naskalne pochodzące sprzed ok. 6,2 tysiąca lat, należą więc do najstarszych przykładów sztuki arktycznej na świecie. Wpisane na listę światowego dziedzictwa ludzkości UNESCO. photo: C H/VisitNorway CENA od 5400 zł za osobę* * cena dla 48-osobowej grupy, zawiera przelot w dwie strony, transport na miejscu, zakwaterowanie w hotelu w pokojach dwuosobowych (jedna doba w lodowym hotelu), posiłki, opiekę przewodnika, wstępy i atrakcje. Dla grup od 10 do 50 osób Oferta ma charakter informacyjny i nie stanowi oferty handlowej w rozumieniu art. 66 §1 kodeksu cywilnego oraz innych właściwych przepisów prawnych. Rezerwuj +48 796-096-431 info@ Legenda hotel prom lub statek jazda konna wiedza zakupy autobus kajaki zabytki sztuka atrakcje dla dzieci posiłki park rozrywki warsztaty lub zajęcia integracyjne samochód samolot wycieczka rowerowa basen aktywnie relaks wędkowanie spacer nurkowanie natura spa obserwacje przyrody łódki, łodzie RIB kolej, metro, kolejka linowa surf park linowy skoki bungee gokarty golf samochody terenowe kolej tyrolska strzelnica lub paintball quady Norwegia wycieczki, wycieczka do Laponii. Lodowym hotel, polowanie na zorzę polarną, wycieczka psim zaprzęgiem, spotkanie z Lapończykami, zaprzęg reniferów. Polecamy PHOTOS: 1. Jan Simonsson / 2. Kentaroo Tryman / Folio / 3. Hit The Road Travel 4. Hit The Road Travel 5. Robert Smith / VisitFinland 6. Rodriguez, Thomas / 7. C H/VisitNorway 8. Grégoire Sieuw / Visit Faroe Islands 9. Katja Lösönen / 2012 MOOMIN CHARACTERS TM & DENNIS LIVSON / VisitFinland 10. Cees van Roeden / Visit Denmark 11. Johan Willner / 12. Jette Jørs / VisitDenmark 13. Hit The Road Travel 14. GraphicBurger 15. Johan Wildhagen / VisitNorway 16. Alexandra / Flickr 17. Niclas Jessen / VisitDenmark 18. Bård Løken / VisitNorway 19. Malin Skoog / 20. C H / VisitNorway 21. Björn Tesch / 22. Christian Geisnæs / VisitDenmark 23. Jani Kärppä & Flatlight Films / VisitFinland 24. Hit The Road Travel 25. Tiina Törmänen / VisitFinland 26. C H / VisitNorway 27. Harri Tarvainen / VisitFinland 28. Terje Rakke / Nordic Life / VisitNorway 29. Hit The Road Travel kc_data: a:7:{s:4:"mode";s:2:"kc";s:7:"classes";s:0:"";s:3:"css";s:0:"";s:9:"max_width";s:0:"";s:9:"thumbnail";s:0:"";s:9:"collapsed";s:0:"";s:9:"optimized";s:0:"";} foto_w_tle: 10319 autor: photo: Bård Løken / VisitNorway foto-zamiast-slider: 10319 autor_foto_zamiast_slidera: photo: Bård Løken / VisitNorway new_title: Łowcy zorzy polarnej url: cena: 5400 bornholm: dania: estonia: finlandia: islandia: laponia: a:1:{i:0;s:7:"laponia";} litwa: lotwa: niemcy: norwegia: a:1:{i:0;s:8:"norwegia";} szwecja: aleandy: owcze: numer_wycieczki: 18
Jak powstaje zorza i jak zobaczyć ją na Islandii, w Norwegii, czy nawet w Szkocji? Gdzie i kiedy zobaczyć zorzę i jak się do tego przygotować. Wszystko co chcecie wiedzieć o zorzy polarnej i pełny poradnik polowania na zorzę, znajdziecie Polarna, czy inaczej Aurora Borealis to magiczny spektakl świetlny na nocnym niebie. Pojawia się jedynie w określonym czasie i określonych szerokościach geograficznych. Pojawianie się zorzy polarnej, łączy się zazwyczaj z miesiącami zimowymi na półkuli północnej, a także ze Skandynawią. Zanim przeprowadziłam się do Szkocji, to nawet nie wiedzialam, że zorza polarna występuje także w Szkocji. W tym poście zdradzę Wam kilka sposobów, które pomogły mi w moim poszukiwaniu na początek, dowiedzmy się czegoś więcej o tych magicznych światłach na powstaje zorza polarna?Zorza Polarna, nazywana też Aurora Borealis i Northern Lights na półkuli północnej, lub Southern Lights i Aurora Australis na południowej półkuli, to naturalne zjawisko świetlne występujące na miliony kilometrów od Ziemi, na powierzchni Słońca. Podczas rozbłysków elektromagnetycznych tworzy się wielki strumień naładowanych cząstek – tzw. wiatr słoneczny. Gdy skierowany jest w stronę Ziemi – wtedy mamy możliwość zobaczenia zorzy, co zazwyczaj następuje trzy, cztery noce słoneczne oddziałują z Ziemskim polem magnetycznym i niektóre z nich przenikają do atmosfery w okolicy biegunów magnetycznych (dlatego aurora jest najbardziej widoczna w tych regionach). Kolizja naładowanych cząstek słonecznych z atomami powietrza w atmosferze wytwarza energię, która jest zamieniana w światło – zorzę polarna powstaje w różnych formach – może być to łuna unosząca się nad horyzontem, lub tworzyć łuki czy kurtyny. Czasem nieruchomieje na niebie, a innym razem przemieszcza się i zmienia– to wtedy nazywamy ją “Tancerzami Północy”.W zależności od wysokości na której powstaje – zorza może przybierać rożne kolory. Od niebieskiej, powstającej poniżej 100km, przez purpurową powyżej 100 km, do zielonej tworzącej się pomiędzy 100-240km i czerwonej – powyżej zobaczyć zorzę polarną?Zorza powstaje głównie w tzw. “strefie zorzy”, czyli w wysokich szerokości geograficznych w okolicach biegunów magnetycznych, głównie za kołami podbiegunowymi. Im bliżej biegunów, tym większa szansa na zobaczenie zorzy. Jednak, przy wyjątkowo silnej aktywności, można także zobaczyć zorzę polarną w niższych szerokościach geograficznych – jak to zdarzyło się w zeszłym roku w Polsce czy polarna kiedy jej szukać?Zorza to naturalne zjawisko świetlne, zależne od aktywności słonecznej, w związku z tym bardzo ciężko jest dokładnie określić czas kiedy będzie widoczna. Jednak, na podstawie dostępnych informacji i monitorowania aktywności słońca, pewne przybliżone prognozy są dostępne (więcej o tym poniżej).Zimowe miesiące (od listopada do marca na północnej półkuli), kiedy noce są długie i ciemność zapada wcześniej, są najbardziej popularnym czasem do polowania na zorzę. Ale można także zobaczyć ją w innym okresie – nam udało się podziwiać świetlny pokaz na niebie na Islandii na początku września w zeszłym roku. Więcej informacji jak można zobaczyć Zorzę Polarną na Islandii znajdziecie najlepiej oglądać zorzę polarną?Często zdarza się, że wysoka aktywność zorzy przewidywana jest na środek dnia. Niestety, nie przydaje się to do niczego za bardzo, gdyż, żeby zobaczyć aurorę – musi być ciemno. Optymalny czas to zazwyczaj między 9 wieczorem a 2 nad ranem (większe prawdopodobieństwo jest jednak przed północą), ale jeśli jest ciemno to każda godzina jest dobra – ja swoją pierwszą zorzę zobaczyłam między północą a 2 rano w Szkocji (a rano ruszyłam do pracy! ;)).7 porad, które pomogą Ci w końcu zobaczyć Zorzę Polarną1. Sprawdzaj prognozy “zorzowe”W internecie jest sporo różnego rodzaju stron i aplikacji na telefon, które przewidują prawdopodobieństwo wystąpienia zorzy w określonym czasie. Pamietaj jednak, że to wszystko tylko przybliżone informacje, oparte na dostępnych danych. Zazwyczaj można wiarygodnie przewidzieć zorzę na maksymalnie 2 godziny przed jej wystąpieniem. Jednak sprawdzanie ich przydaje się w planowaniu, lub potwierdzeniu czy warto wybrać się w ciemną noc w mroźny zimowy wieczór (zazwyczaj warto!).Podczas naszej pierwszej nocy na Islandii w Reykjaviku odsłoniło się czyste niebo, z ciekawości sprawdziłam więc aplikację na telefonie, która pokazywała KP4 (co to jest KP wyjaśniam poniżej). Zazwyczaj jest to za mało, żeby zobaczyć coś w Szkocji, ale w drodze do miasta wpatrywałam się intensywnie w północny kierunek i zobaczyłam zieloną łunę nad horyzontem. Szybko więc zawróciliśmy auto i zmieniliśmy plany z odkrywania nocnego życia Reykjaviku na polowanie na zorzę. Wyjechaliśmy poza miasto, mimo, że nie mieliśmy pojęcia gdzie jedziemy, ale dzięki temu mogliśmy oglądać jeden z piękniejszych pokazów, jakie kiedykolwiek miałam okazje Aurora Service – zazwyczaj polegam na tej, gdyż jest najbardziej dokładnaFacebook: Aurora Watch UK, Aurora Forecast, Aurora Service-Europe, Stavanger Aurora Chasers, Aurora Research Scotland Aplikacje na telefon: My Aurora Forecast & Alberta, Aurora Watch, Aurora Forecast Jak wejdziecie na stronę Aurora Service, zobaczycie mapę z indeksem KP. Co to jest indeks KP?To numer, który określa możliwość zobaczenia zorzy z danej lokalizacji. KP 0 oznacza bardzo słabą aktywność zorzy, a KP 9 bardzo silną, która może sprawić, że zorza jest widoczna nawet z centralnej Europy. Nie jest to dokładny wskaźnik, więc jeśli jesteś w miejscu, gdzie mapa wskazuje KP 6, a na aplikacji aktualnie jest KP 5, wciąż możesz próbować i poszukać zorzy, gdyż możesz akurat mieć Sprawdź zachmurzenieZorzę polarną najlepiej widać na bezchmurnym niebie. Jeśli jest pochmurno, można czasem zobaczyć świetlistą łunę, ale jeśli całe niebo jest pokryte chmurami, wtedy niestety nie zobaczy się za wiele. W Wielkiej Brytanii zazwyczaj używam strony MetOffice, która pokazuje aktualne zachmurzenie nieba w danej lokalizacji. Każdy kraj powinien mieć coś Śledź Social Media – Facebooka i ludzi na całym świecie ciągle próbuje zobaczyć Zorzę Polarną (nazywa się ich “Aurora hunters”). Na facebooku można znaleść wiele grup, gdzie członkowie dzielą się radami, najlepszymi miejscówkami i informacjami z pierwszej ręki o aktualnej aktywności zorzy. Zazwyczaj dzieje się to bardzo szybko, więc jeśli wskaźniki są wysokie, a ludzie znajdujący się trochę bardziej na północ od miejsca gdzie się znajdujesz widzą zorzę, wtedy jest duża szansa, że Ty będziesz mieć Wielkiej Brytanii śledzę grupy: Aurora Research Scotland i Aurora Hunters wpiszesz “Aurora” czy “zorza” w wyszukiwarkę na Facebooku, wraz ze swoim krajem, z pewnością znajdziesz o wiele Instagramie szukaj hashtagów #aurora i #northernlights w Twojej śledzisz worlderingaround na facebooku – tam też często zamieszczam informacje o aktualnej wysokiej Znajdź dobre miejsce do oglądania zorzy – ciemne i z dobrym widokiem na północJak już potwierdzisz, że masz szansę, na zobaczenie zorzy, następnym zadaniem jest znalezienie dobrego miejsca. Najlepiej, żeby było bardzo ciemno. Wyjedź jak najdalej od świateł miasta. Upewnij się, że masz dobry widok na północ (chyba, że jesteś bardzo daleko na północy, wtedy możesz zobaczyć zorzę także nad swoją głową). Dobrym pomysłem jest wyjście na pagórek, co zapewni Ci otwarty Przywyczaj wzrok do ciemnościCzęsto się zdarza, zwłaszcza jeśli zorza polarna jest dość słaba, a chcąca ją zobaczyć osoba nie jest doświadczona w szukaniu, że można jej nie zauważyć, mimo, że łuna zorzy znajduje się nad horyzontem. Dlatego ważne jest, żeby przyzwyczaić swoje oczy do ciemności – nie patrzeć na światła samochodu, wyłączyć latarkę, zmniejszyć jasność telefonu i wpatrywać się w Wiedz czego szukaszAurora nie zawsze jest mocno zielona czy fioletowa. Pierwszy raz gdy ją zobaczyłam, na początku była raczej szara i wyglądała jak chmura, jednak za jakiś czas pokazały się słynne kurtyny i nabrała więcej chęć zobaczenia zorzy jest tak silna, że każde źródło światła na horyzoncie może się nam wydawać aurorą. Zwłaszcza blisko miast, można zobaczyć światła odbijające się w chmurach, co łudząco przypomina łunę zorzy polarnej. W linku tutaj możecie zobaczyć kilka pytań, które warto sobie zadać żeby się upewnić czy to co widzicie to napewno sposób, po tym jak już znajdę dobre, ciemnie miejsce, z daleka od jakichkolwiek świateł, z bezchmurnym niebem, ze wzrokiem skierowanym na północ i coś zobaczę, ale nie jestem pewna – wtedy robię zdjęcie aparatem (więcej na ten temat w następnym punkcie), szukam zielonego odcienia (tutaj to najczęściej spotykany) i zwracam uwagę na kształt – często może być to jedynie łuna nad horyzontem, ale te kilka razy gdy rozpoznałam zorzę jeszcze gdy nie miała mocnych kolorów, to było właśnie po kształcie poruszających się po niebie uda Ci się zobaczyć zorzę parę razy, wtedy zaczniesz widzieć podobieństwa i różnice i łatwiej będzie Ci ją rozpoznać. Podczas naszego pobytu na Islandii, gdy widzieliśmy aurorę 3 noce z rzędu, jednego wieczoru udało mi się ją zobaczyć przez okno hostelu, wśród świateł dookoła budynku, podczas gdy nikt inny nic nie Użyj aparatuZwłaszcza przy zorzy polarnej o słabej aktywności, może być ciężko zobaczyć ją w żywych kolorach jedynie gołym okiem – wtedy na ratunek przychodzi aparat. Wynika to z tego, że nie jesteśmy w stanie określić ilości światła wpadającej do naszego oka, natomiast w aparacie można to regulować odpowiednio ustawiając przesłonę i czas ekspozycji. Im dłuższy czas ekspozycji i im bardziej otwarta przesłona, tym więcej światła wpada do aparatu i dzięki temu łatwiej jest wychwycić wszystkie kolory zorzy. Więcej o fotografowaniu zorzy polarnej w kolejnym nadzieję, że teraz będzie Wam łatwiej szukać zorzy. Największe prawdopodobieństwo jej zobaczenia jest jednak bliżej biegunów, więc Norwegia, Islandia, Szwecja czy nawet Szkocja są dobrymi miejscami na rozpoczęcie polowania na zorzę polarną 🙂Udało Ci się kiedyś zobaczyć Zorzę? Daj znać w komentarzach! Jeśli podoba Ci się ten post i uważasz, że może się komuś przydać – podaj dalej!
Kiedy zobaczyłam swoją pierwszą zorzę w Tromso w Norwegii, zapragnęłam więcej i więcej. Zdecydowanie nie jest to atrakcja „do odhaczenia” raz w życiu. Dlatego w tym roku wybrałam się na polowanie na Islandię. A po powrocie zaczęłam dokładniej badać sprawę zorzy w skali światowej. Proszę Państwa, prezentuję Wam pierwszy taki wpis w polskim Internecie – zestawienie 10 miejsc na świecie do obserwowania zorzy polarnej, wraz z kosztami dolotu, pobytu i wynajęcia samochodu. A także unikatowymi atrakcjami w każdym z tych zimowych zjawiskowych destynacji. * wszystkie ceny lotów dotyczą przelotu w dwie strony, w lutym, według skyscanner ** wszystkie ceny noclegów podane są na 4 noce, za pokój dla dwóch osób, bez śniadań, standard 4*, w lutym, według booking – odstępstwa wypisałam przy każdym miejscu *** wszystkie ceny wynajmu samochodu obowiązują dla jednego samochodu w napędem 4×4 na 5 pełnych dób, bez dodatkowego ubezpieczenia, w lutym, według rentalcars **** cena całkowita dotyczy przelotu, noclegu w 4* hotelu i wypożyczenia samochodu na cały czas pobytu (5 dni), dla DWÓCH osób w lutym Oczywiście możecie to zrobić taniej wybierając się w większej grupie i decydując się na noclegi w hostelach lub guesthousach o nieco gorszym standardzie. Możecie też pominąć wynajęcie samochodu, chociaż ze swojego doświadczenia mogę Was zapewnić, że auto jest niezbędnym narzędziem zwiększającym szansę zobaczenia zorzy polarnej. Spis treści1 Na początek 2 Norwegia, Tromso3 Norwegia, Svalbard4 Finlandia, Rovaniemi5 Szwecja, Kiruna6 Islandia, Reykjavik7 Wielka Brytania, Szkocja8 Grenlandia, Kangerlussuaq9 Rosja, Murmańsk10 USA, Alaska11 Kanada, Whitehorse Na początek Zorza polarna jest zjawiskiem świetlnym pojawiającym się w okolicy biegunów magnetycznych. Nie będę Wam tutaj wyjaśniać zawiłości fizycznego aspektu powstawania tego niesamowitego objawienia na niebie. W prostych słowach opisała to Anita na swoim możecie obserwować teoretycznie pomiędzy równonocami, czyli od 21 września do 21 marca. W praktyce czasem już pod koniec sierpnia w wybranych obszarach Aurora borealis jest widywana, czasem też i w kwietniu. Ale najpewniej zapolować na nią od końca października do początku dnia też ma znaczenie – musi być ciemno. Chociaż zwykle zorza ukazuje się między 17 a 2 – 3 w nocy, największe szanse na najbardziej niezapomniane pokazy są między 22 a czas swojego polowania na zorzę unikajcie okolicy Świąt Bożego Narodzenia i Sylwestra – wtedy będzie drożej i bardziej księżyca też zdaje się nie być dogodnym czasem. Zorza polarna wymaga zupełnej ciemności, żeby móc podziwiać ją jak najintensywniejszą. A jak wiadomo, wielki księżyc na niebie może nam nieco osłabić te doznania wzrokowe. Wybierajcie czas, kiedy księżyc jest w nowiu lub pierwszej miejsca najciemniejsze, unikajcie świateł miast. Wypatrujcie też zorzy na bezchmurnym niebie. Śledźcie współczynnik KP w smartfonowych aplikacjach. Zaopatrzcie się w ciepłe ubrania, samochód i olbrzymie pokłady cierpliwości. Każde popularne miejsce, w którym zorza ukazuje się co zimę, oferuje zorganizowane wyprawy w stronę zielonego światła. Ale jeśli chcecie zaoszczędzić zróbcie to sami – tutaj pisałam o recepcie na upolowanie zorzy. Sam proces polowania jest równie ekscytujący co magiczna zorza na miejsca popularne wśród zorzowych hunterów dysponują też mnóstwem zimowych atrakcji. Nigdy z takich nie korzystałam – ich ceny są dość wygórowane. Są to na przykład ślizgi na psich czy reniferowych zaprzęgach, podziwianie ośnieżonych połaci świata z pokładu skutera. Czasem też podglądanie wielorybów, czy innych typowych dla polarnych terenów stworzeń. Norwegia, Tromso Obecnie Norwegia to jedno z najpopularniejszych i najłatwiej dostępnych miejsc na polowanie na zorzę. Jest też dość tanim kierunkiem. Najbardziej znanym miejscem jest Tromso położone 300 km za kołem podbiegunowym. Upolowanie zorzy w Tromso jest łatwe, bo w ciągu zimy panuje tu dosyć stabilna pogoda, co ma kolosalne znaczenie w pogoni za światłami północy. Zorza w Tromso jest zwykle dobrze widoczna, intensywna, nierzadko tańcząca. Poza Tromso warto też rozważyć polowanie w Alta, oddalonej od Tromso o 300 km. To aż 6h jazdy samochodem, ale od ludzi napotkanych w Tromso, którzy wrócili z Alty słyszałam, że zorza w Alta jest obłędna. Można też do Alty z Tromso dolecieć (lot bezpośredni, 40 minut, około 600 zł w dwie strony). noc polarna w Tromso trwa od 27 listopada do 19 stycznia, w Alcie od 26 listopada do 16 styczniaprzelot: bezpośrednio z Gdańska, a od 2 sierpnia 2020 też z Krakowa (Wizzair) – około 260 zł*nocleg: około 2400 zł** za hotel, ale taniej guesthous 1480 złwynajęcie auta: 1000 zł*** (taniej będzie skorzystać z lokalnej wypożyczalni Rent a wreck albo Rent a star) Atrakcje dla turystów w Tromso i okolicy: miasto Tromso (Polar Museum, Polaria, wzgórze Fjellheisen – skąd czasem widać też zorzę), rejs po fjordach, obserwowanie waleni (od listopada do lutego). Więcej pisałam tutaj. Cena całkowita 3920 zł**** Norwegia, Svalbard Svalbard to norweski archipelag wysp na Morzu Arktycznym, położony 800 km na północ od Norwegii. 1100 km dzieli archipelag od Bieguna Północnego. Svalbard nazywany jest mroźną siostrą Australii – na zdezorientowanego turystę czeka tu mróz, gołe skały i śmierć. Podobno. Największa wyspą Svalbardu jest Spitzbergen. Głównym miastem archipelagu jest zaś Longyearbyen. I to właśnie do tego miasta szukajcie połączeń chcąc zapolować na zorzę w tej odległej krainie. Powiem Wam szczerze, że odkąd usłyszałam o istnieniu Svalbardu, każdej zimy marzy mi się podziwianie świateł północy w otoczeniu gór pokrytych grubą warstwą lodu i śniegu właśnie w tej odległej krainie. Svalbard to jedyne miejsce na ziemi gdzie można zaobserwować zorzę polarną także w ciągu dnia. Na Svalbardzie można też stanąć oko w oko w…. niedźwiedziem polarnym. Turyści i mieszkańcy udając się poza teren zabudowany mają obowiązek wypożyczyć strzelbę, ratującą ich w razie rzeczywistego spotkania z białym misiem. Brak strzelby grozi mandatem albo … zjedzeniem. Jeśli marzy Wam się spróbowanie jak wygląda zwykłe życie w tak surowych warunkach, nic nie stoi Wam na przeszkodzie. Na Svalbard może zamieszkać każdy i to na tak długo jak chce. Musi jedynie mieć środki do życia. W przeciwnym razie, kiedy pieniążki się skończą, a stać może się to szybciej niż myślicie (ceny tutaj są baaardzo wysokie), taki tymczasowy obywatel archipelagu zostaje delikatnie odesłany do swojej pierwotnej krainy. noc polarna w Longyearbyen trwa od 27 października do 15 lutegoprzelot: zwykle około 2000 zł, można upolować specjalne okazje – cena 1000 zł za osobę jest już bardzo atrakcyjna. Nie ma bezpośrednich lotów, trzeba dolecieć do Oslo, stamtąd do Tromso i następnie na Svalbard. Można też dopłynąć z Tromso promem (około 1250 zł, niecałe 2 godziny)nocleg: 2500 zł (hotel 4*), guesthouse ze śniadaniem znajdziecie od 1260 złwynajęcie auta: około 2000 zł Na Svalbardzie, a raczej Spitzbergenie zimową porą z atrakcjami może nie być zbyt kolorowo, a to ze względu na wiecznie panującą ciemność. Jeśli jednak na polowanie na zorzę wybierzecie początek października albo drugą połowę lutego czy marzec, będziecie mogli spróbować, oczywiście poza podpatrywaniem niedźwiedzi, pływanie kajakami po lodowatych wodach. Są też trekkingi po lodowcach z cudnymi zimowymi widokami. Pamiętajcie, że każda taka aktywność wymaga wykupienia zorganizowanej wycieczki z przewodnikiem. Ceny są bardzo wysokie. Bardzo – nawet nie piszę o nich tutaj. Na Svalbard znajdziecie też Globalny Bank Nasion – betonowy budynek, w którym zgromadzone są nasiona wszystkich gatunków roślin jako zabezpieczenie ludzkości na wypadek apokalipsy. Po więcej informacji wpadajcie do jedź, BAW SIĘ! który ma przygodę ze Svalbard już za sobą. Cena całkowita 6500 zł Finlandia, Rovaniemi To właśnie dzięki Finlandii, a dokładnie Rovaniemi zapragnęłam zapolować na zorzę polarną. Pracowałam kiedyś z Finką, która tak zachęcająco opowiadała mi o zielonym niebie podziwianym z wnętrza szklanego igloo, że długo nie zastanawiając się kupiłam swój pierwszy bilet w stronę Północy. Wypadło na Norwegię – wiadomo, cena. noc polarna w Finlandii nie występujeprzelot: z Gdańska z przesiadką w Helsinkach dolecicie do Rovaniemi za około 1000 złnocleg: 2800 zł za dobrej klasy hotel ze śniadaniami, guesthousy za 2000 zł. Jeśli jednak marzy Wam się przygoda w szklanym igloo, wydacie dużo więcej. Noc w szklanym igloo w Arctic Snow Hotel kosztuje 500 euro za pokój, Arctic Treehouse Hotel 697 euro. Za 4 noce w Santa’s Hotel Santa Claus we wiosce świętego Mikołaja zapłacicie 11500 zł. Rovaniemi to jedno z droższych miejsc do obserwowania zorzy polarnej!wynajęcie auta: 700 zł W Rovaniemi i okolicach nudzić z pewnością się nie będziecie. Nawet zimą nie zapada tutaj 24-godzinna noc, więc możecie wykorzystać czas między wypatrywaniem zorzy chociażby na zwiedzenie wioski Świętego Mikołaja. Jest też śnieżny zamek w Kauppakatu – największy taki na świecie. Są i fińskie sauny, u nas bardziej znane pod nazwą sauny suche. A 150 km od Rovaniemi znajdziecie park reniferów. Więcej o atrakcjach północnego krańca Finlandii przeczytacie u Ewy. Cena całkowita 5500 zł Szwecja, Kiruna Szwecja wraz z częścią Norwegii, Finlandii i Rosji tworzy kulturalny i geograficzny region zwany Laponią. Jej rdzennymi mieszkańcami są Saamowie – potomkowie pierwotnych Skandynawów. Obecnie ich populacja stanowi 60-90 tysięcy osób. Jeśli do Szwecji wybierzecie się na początku lutego, będziecie mieli okazję świętować festiwal saamów w Jokkmokk, z przyciągającym turystów z całego świata targiem. noc polarna w Kirunie trwa od 12 grudnia do 1 styczniaprzelot: do Sztokholmu dolecicie z większości polsich lotnisk za mniej niż 150 zł, zaś ze Sztokholmu do Kiruny liniami SAS za około 750 zł. Można też do Kiruny ze stolicy dojechać pociągiem, ale taka podróż trwa aż 12hnocleg: 2400 zł, bungalowy już od 900 złwynajęcie auta: 1400 zł Kiruna sama w sobie nie jest zbyt atrakcyjną miejscówką. I ciężko w mieście z ciekawostkami. No może poza tym, że samo miasto zostało przesunięte, bo zapadało się z powodu kopalni żelaza. Dlatego tak ważne jest tutaj wynajęcie samochodu i oddalenie się nieco od Kiruny. Wtedy na pewno musicie dojechać do Jukkasjärvi (20 minut drogi) i na własne oczy zobaczyć słynny na cały świat Icehotel, co roku budowany w grudniu. Nieco dalej znajdziecie wioskę Porjus, wpisaną na listę UNESCO – warto. O festiwalu Saamów w Jokkmokk przeczytacie na blogu pewnej rodzinki. Cena całkowita 5600 zł Islandia, Reykjavik Islandia – moja największa miłość 2019 roku. Chociaż ruszyłam na nią z myślą o polowaniu na zorzę, ostatecznie wyspa poraziła mnie swoim naturalnym pięknem i sprawiła, że zapragnęłam wrócić po więcej w nowym roku. Islandia, wbrew panującej opinii, nie jest tak droga jakby mogło to się wydawać, a jej zwiedzanie jest na tyle łatwe, że polecam ją nawet zorzowym i podróżniczym świerzakom. Ale bez samochodu ani rusz! noc polarna w okolicy Reykjaviku, czyli w południowej części wyspy nie następujeprzelot: bezpośrednie loty oferuje wiele polskich lotnisk, zimą w bardzo korzystnej cenie – Wizzair z Katowic 320 złnocleg: w okolicy Reykjaviku ceny zaczynają się od około 820 zł, im dalej od stolicy tym drożejwynajęcie auta: 800 zł – sprawnie i tanio wynajmiecie w icepole – z pełnym ubezpieczeniem bez dodatkowych kosztów O najlepszych zimowych atrakcjach pięknej Islandii pisałam ostatnio. Przed podróżą zerknijcie też na 10 przykazań zimowego turysty – przyda się jak nic. Cena całkowita 2260 zł Cena całkowita 10560 zł Rosja, Murmańsk Szczerze Wam powiem, że trochę sceptycznie podchodziłam do Rosji. Nie tylko polowania na zorzę w tym największym państwie świata, ale tak ogólnie, całościowo. Po prostu nigdy mnie tam jakoś nie ciągnęło. Ale robiąc rosyjskie dochodzenie na potrzeby tego posta, Rosja poszybowała wysoko w górę na mojej podróżniczej liście. I nie wykluczam, że to właśnie ona będzie moim kolejnym celem polowania. Sami zobaczcie, że nawet cena jest zachęcająca. Gdzie tej zorzy w olbrzymiej Rosji szukać? Poleceń dogodnych miejsc znalazłam mnóstwo, bo chociażby Naryan-Mar (Obwód Nieniecki), Archangielsk i Novaya Zemlya (Nowa Ziemia, Obwód Archangielski) czy Półwysep Tajmyr (Kraj Krasnojarski) – gdzie 285 dni roku panuje zima. Ciekawą opcją jest też Półwysep Jamalski. Pamiętajcie, żeby przed wyprawą sprawdzić, czy nie są wymagane specjalne pozwolenia. Nie wszędzie można podróżować na własną rękę. Pamiętajcie też o odpowiednio wczesnym aplikowaniu o wizę wjazdu do Rosji (poza Petersburgiem i Obwodem Kaliningradzkim nadal jest wymagana). Myślę, że najłatwiej będzie Wam odszukać zorzy w okolicy Murmańska. Na upartego, można tu dojechać samochodem z Norwegii czy Finlandii. noc polarna w Murmańsku występuje od 2 grudnia do 10 styczniaPrzelot: do Moskwy dolecicie z przesiadką w Monachium za około 500 zł, z Moskwy do Murmańska za około 370 zł. Można też z Moskwy dostać się pociągiem (180 zł/osoba, w jedną stronę), ale taki pociąg jedzie 30 godzin. Sprawdźcie też loty z Polski do Petersburga. Czasem udaje się upolować świetną za 1300 zł w Murmańsku znajdziecie bardzo dobry hotel ze śniadaniem, około 700 zł nieco gorszy standardwynajęcie auta: 460 zł Poza zorzą polarną, w Obwodzie Murmańskim pojeździcie też na nartach po masywie Chibiny. W Kirowsku (210 km) będą psie zaprzęgi, urocza wioska rybacka Teriberka (130 km), w której kręcono oskarowy film “Lewiatan”, wioski rdzennych Saamów, farma husky i kąpiele w baniach na mrozie. Jeśli jesteście zainteresowani wykupieniem wycieczki w bardziej dzikie tereny Rosji, zajrzyjcie tutaj. Cena całkowita 3500 zł USA, Alaska To właśnie na Alasce znajduje się Insytut Geofizyki, który bada, a raczej przewiduje (oczywiście na podstawie badań naukowych) prawdopodobieństwo i intensywność zorzy na Ziemi. Codziennie o północy aktualizuje te dane. Od kilku osób usłyszałam, że polując na zorzę posługują się tylko przewidywaniami uczelni z Alaski i jeszcze nigdy ich nie zawiodły. Sami możecie śledzić aktywność zorzy (ale i trzęsień ziemi, aktywności wulkanów) na tej stronie. Szukając zorzy na Alasce Wasza wyprawa prawopodobnie będzie kręcić się wokół miejscowości Fairbanks – tutaj też znajduje się wspomniany wyżej Uniwersytet. Dobrymi miejscami, mniej lub bardziej oddalonymi od Fairbanks są: Ester (11 mil), Cleary Summit (21 mil), Murphy Dome (26 mil), Haystack Mountain (28 mil) czy Chena Lakes Resort (62 mile) z możliwością podziwiania zorzy z gorących źródeł. Dużo dalej od Fairbanks znajdziecie Coldfoot (to już 254 mil) czy Wiseman (270 mil), Anchorage (359 mil), a nawet Juneau (732 mil). noc polarna w Fairbanks nie występuje, miasto leży poniżej koła podbiegunowegoprzelot: z Warszawy dolecicie do Seattle za około 2000 zł (KLM, przesiadka w Amsterdamie), a potem już do samego Fairbanks za około 630 zł (codziennie jest dużo lotów do wyboru, lot trwa niecałe 4h)nocleg: bardzo dobre warunki wraz ze śniadaniem już za 1000 złwynajęcie auta: 1500 zł W Fairbanks nudzić na pewno się nie będziecie. Pamiętajcie, że nie ma tu nocy polarnej, dlatego też tych kilka widnych godzin możecie wykorzystać na poznawanie okolicy. Samo Fairbanks to miasto ze słynnej gorączki złota, ma bogate zaplecze hotelowe, nie brakuje też typowo turystycznych atrakcji (Muzeum Antycznych Aut, Muzeum Zorzy, trekkingi w zimowej scenerii, farmy reniferów). Cena całkowita 7780 zł Kanada, Whitehorse Moje zorzowe poszukiwania w tym punkcie dobiegają końca. Kanada dała mi popalić. Dlatego wybaczcie, że rozpiszę się ciut bardziej. W końcu to drugie co do wielkości państwo na ziemi. Poza występującym w nagłówku Whitehorse (Jukon), wymienia się też Yellowknife leżące nad Wielkim Jeziorem Niewolniczym (Terytorium Północno-Zachdonie), Churchill (Manitoba) – gdzie, jeśli wierzyć plotkom zorza widoczna jest 300 dni w roku – a już na pewno jest to stolica niedźwiedzi polarnych. Są jeszcze dużo bardziej odległe tereny, do których dolecicie samolotem czarterowym albo łodzią jak na przykład Iqaluit (Nunavut). noc polarna nie występuje na północnych krańcach Kanady – w żadnym ze wspomnianych wyżej przeze mnie miejscachprzelot: z Krakowa dolecicie do Toronto z jedną przesiadką już za 1100zł, z Toronto do Whitehorse (1-2 przesiadki) za 2000 zł, do Yellowknife (1-2 przesiadki) za 1400 zł, do Churchill za około 4000 złnocleg: Whitehorse i Churchill około 1100 zł za B&B, Yellowknife 1300 zł za Guesthousewynajęcie auta: 1100 zł W Churchill był niedawno znany podróżniczy youtuber gdziebądź – sprawdźcie jego relację z wizyty w mieście nazywanym stolicą niedźwiedzi polarnych. Którekolwiek miejsce z tych wyżej wypisanych wybierzecie, głowę daję, że będzie tym naj – nie tylko ze względu na zorzę polarną, ale i ośnieżone widoki. Kanada – marzenie! Cena całkowita 8400 zł Marzy mi się odwiedzenie wszystkich tych miejsc i napisanie dla Was porad w oparciu tylko o swoje własne doświadczenia, a nie godziny spędzone na przeczesywaniu odpowiednich stron internetowych. Mam nadzieję, że zebrane powyżej informacje ułatwią Wam podjęcie decyzji gdzie zapolować na zorzę polarną. Pamiętajcie, że podane ceny końcowe dotyczą przelotów w dwie stony dla DWÓCH osób, noclegów w dobrych hotelach i wypożyczenia samochodu na pełne 5 dni pobytu. To co, gdzie następnym razem polujemy?
wycieczka zeby zobaczyc zorze polarna