w latach 1850-1870, fazę spadku w latach 1870-1896, fazę wzrostu w la­ tach 1896-1922(25), fazę spadku w latach 1922(25) -1940, przewidywał też fazę wzrostu w latach 1940-1970, następnie zaś spadku. Praca Kondra­ tiewa, wydana w latach trzydziestych na Zachodzie, stała się przedmiotem poważnych studiów. W latach trzydziestych Pod wpływem kryzysu następuje powrót do założeń konfederacji międzyrządowej. Zmierza ona coraz bardziej w kierunku modelu power politics, który można również porównać z XIX-wiecznym „koncertem mocarstw” w Europie. Opiera się on na silnej hierarchii władzy między państwami członkowskimi. W takim modelu więcej suwerenności zachowują państwa najbardziej w UE wpływowe. Zasadniczym jej zamierzeniem było odpowiedzenie na pytanie o problematykę dominującą na łamach dziennika w wybranych latach. W tym celu sformułowała cztery hipotezy badawcze: 1) ogromny wpływ Stanisława Grabskiego w pro- mowaniu myśli narodowodemokratycznej; 2) sprawy polityczne, społeczne, 4 E. Callahan, K. Wnęk, L. Zyblikiewicz Sposobem na zdanie sobie sprawy z tego problemu jest przypomnienie sobie zaproponowanego przez Daniego Rodrika trylematu, wedle którego globalny kapitalizm, państwa narodowe oraz demokracja są ze sobą niekompatybilne. Druga połowa XX wieku pokazała, w jaki sposób demokracje użyły ramy państw narodowych do okiełznania kapitalizmu. 2 września 1945 r. zakończyła się II wojna światowa po 6 latach walk. 2. Pobierz. 0 0. Kryzys demokracji w europie. Historia państwa i prawa 100% (2) 5. Dwudziestolecie międzywojenne do Czasu największego w Historii kryzysu WAG Europie Demokracji. ABY okres dwoch najokrutniejszych ideologii Rozwoju. komunizmu i faszyzmu Europa doświadczona tragicznie wydarzeniami WIELKIEJ Wojny w latach 1914-1918 Nie wykorzystała szansy zrobić na kontynencie umocnienia Demokracji. qXWv5K. Ważne pojęcia: Faszyzm – ideologia, która narodziła się we Włoszech po I wojnie światowej; głosiła kult wodza, system monopartyjny, likwidację opozycji; twórcą faszyzmu był Benito Mussolini, który stał na czele Narodowej Partii Faszystowskiej, a po zdobyciu Rzymu przez bojówki „czarnych koszul” w 1922 r. stał na czele państwa jako duceNazizm – ideologia narodowego socjalizmu w Niemczech, głoszona przez Adolfa Hitlera w książce „Mein Kampf”, głosząca wyższość rasy niemieckiej, dążenie do panowania nad światemKult wodza – wyjątkowa pozycja w państwie totalitarnym przywódcy państwa i jednocześnie wodza partii; we Włoszech mianem duce nazwano Benito Mussoliniego, a w III Rzeszy Führerem Adolfa HitleraNSDAP – Narodowosocjalistyczna Niemiecka Partia Robotników kierowana przez Adolfa HitleraUstawy norymberskie – ogłoszone w 1935 r.; ustawodawstwo III Rzeszy ograniczające prawa ludności żydowskiej, zakazujące kontaktów lub małżeństw niemiecko-żydowskichHitlerjugend – organizacja, mająca na celu indoktrynację dzieci i młodzieży i wychowanie w duchu ideologii niemieckiego faszyzmuPakt reński – podpisany na konferencji w Locarno w 1925 r. gwarantował nienaruszalność granicy między Francją i Belgią a Niemcami Ważne daty: październik 1922 – „marsz na Rzym” faszystów pod wodzą Benito Mussoliniego30 stycznia 1933 r. – początek III Rzeszy Niemieckiej; A. Hitler został kanclerzem9 listopada 1938 r. – „noc kryształowa”, czyli niszczenie mienia żydowskiego, nagonka na Żydów w Niemczech Powyższy materiał został opracowany przez Przeczytanie i zapamiętanie tych informacji ułatwi Ci zdanie klasówki. Pamiętaj korzystanie z naszych opracowań nie zastępuje Twoich obecności w szkole, korzystania z podręczników i rozwiązywania zadań domowych. OSSOWSKI S. RED. wydawnictwo: ADAM MARSZAŁEK, 2015, wydanie Icena netto: Twoja cena 37,71 zł + 5% vat - dodaj do koszykaKryzys liberalnej demokracji w Europie i próby jego zażegnania Zasygnalizowane w niniejszej publikacji problemy jedynie zwracają uwagę na coraz bardziej aktualny problem, jakim jest kryzys liberalnych demokracji, nie tylko z punktu widzenia instytucjonalnego, ale także – co wydaje się szczególnie groźne i jednocześnie mniej zauważalne – aksjologicznego. Coraz częstsze tendencje ośrodkowe, odrzucanie demokracji w jej liberalnym wydaniu na rzecz zamykania się we własnym „ ogródku”, będące efektem rosnących tendencji nacjonalistycznych i poszukiwania „skuteczniejszych” rozwiązań ustrojowych, prowadzą do pewnego przewartościowania kolejnych grup społecznych, które coraz łatwiej zdają się dobrowolnie rezygnować z indywidualnych wolności, wybierając wspólnotowe bezpieczeństwo za wartość nadrzędną. Fragment Wstępu WPROWADZENIE Michał Śliwa CZY POLITOLOG I POLITYK SĄ SOBIE POTRZEBNI? O WAŻNOŚCI EDUKACJI OBYWATELSKIEJ Marek Pająk ERICA VOEGELINA KRYTYKA POLITOLOGU "NEUTRALNEJ AKSJOLOGICZNIE" Marcin Chmielowski TRADYCJA, WSPÓLNOTA I NATURALNA ELITA W MYŚLI HANSA-HERMANA HOPPEGO Jadwiga Hajduk WOLFGANG SCHAUBLE I JEGO ZASŁUGI NA RZECZ JEDNOŚCI EUROPY Szymon Ossowski STAN OBECNY I PRZYSZŁOŚĆ LIBERALNEJ DEMOKRACJI W EUROPIE Tomasz Czapiewski SZKOCJA WOBEC UNII EUROPEJSKIEJ W KONTEKŚCIE REFERENDUM NIEPODLEGŁOŚCIOWEGO Urszula Kurcewicz WIELKA BRYTANIA W OBLICZU KRYZYSU POLITYKI I KULTUROWOŚCI. POSZUKIWANIE NOWYCH MODELI INTEGRACJI IMIGRANTÓW Mariusz Burkacki EWOLUCJA STANOWISKA LABOUR PARTY W KWESTII INTEGRACJI EUROPEJSKIEJ W LATACH 1945-2007 Grzegorz Ronek GŁÓWNE PARTIE POLITYCZNE W WIELKIEJ BRYTANII WOBEC PROCESU INTEGRACJI EUROPEJSKIEJ Dagmara Suberlak STOSUNKI STANÓW ZJEDNOCZONYCH Z EUROPĄ. POLITYKA ZAGRANICZNA WIELKIEJ BRYTANII I STANÓW ZJEDNOCZONYCH W OKRESIE PIERWSZEJ KADENCJI PREMIERA DAYIDA CAMERONA Rafał Klepka SYSTEM PARTYJNY SZWAJCARII - SPECYFIKA I KIERUNKI EWOLUCJI Ewa Myślak DEMOKRACJA BEZPOŚREDNIA W SZWAJCARII - NARZĘDZIE KONSENSUSU CZY PODZIAŁU? Agata (Biernat) Domachowska SYTUACJA ALBAŃCZYKÓW W CZARNOGÓRZE - ZARYS PROBLEMU Jacek Pokładecki KOBIETY W SAMORZĄDZIE GMINNYM W POLSCE 227 stron, Format: oprawa miękka Po otrzymaniu zamówienia poinformujemy pocztą e-mail lub telefonicznie, czy wybrany tytuł polskojęzyczny lub anglojęzyczny jest aktualnie na półce księgarni. Jedną z głównych przyczyn wojny było słabe zakorzenienie demokracji w państwach nowej Europy. Po Wielkiej Wojnie w Europie triumfowała zasada demokracji. Po pierwsze, systemy polityczne zwycięzców, zachodnich demokracji, stawały się wzorcem dla innych. Drugą przyczyną był charakter wojennego kataklizmu. Miliony ludzi walczyły, inne miliony traciły bliskich i głodowały; śmierć i cierpienie zostały niejako zdemokratyzowane. Uważano to za emocjonalny i racjonalny argument na rzecz wprowadzenia wraz z pokojem demokracji ważną okolicznością była słabość oporu ze strony przeciwników demokracji. Jako jej alternatywa pojawiała się rewolucyjna dyktatura - która zmiażdży absolutyzm i monarchię, stanowość i militaryzm, lecz również fizycznie ich nosicieli. Choć podstawowy spór sił zdolnych do przejęcia władzy niedługo już toczył się między demokracją a rewolucją, a nie między ancien régime'em a przyczyną było pojawienie się na mapie Europy wielu nowych państw, które budowały swój ustrój. Znaleźć musiano sposób jego legitymizacji. Nie mogła to być tradycja monarchiczna, bo odwoływać trzeba by się do warunków historycznych w najlepszym razie sprzed ponad wieku. Brak tradycji monarchicznej prowadził do republiki. W kanonie pojęć nie było jednak w 1918 r. innej republiki niż demokratyczna lub od początku triumfu demokracji ciążyły nad nią chmury. W niektórych krajach zrodziła się ona z wojennej klęski. Musiała sobie radzić z jej konsekwencjami, ale obciążano ją za nie odpowiedzialnością. W Rosji demokracja pojawiła się na krótko, już w chwili klęski, ale jeszcze nie kapitulacji. Niedoświadczona, wzięła na siebie odpowiedzialność i za klęskę, i za kontynuację wojny. Znalazła się pod podwójnym ogniem sił zachowawczych i sił dążących do radykalizacji rewolucji. Zginęła pod nim, ustępując miejsca dyktaturze następne ponad dwadzieścia lat system demokratyczny załamywał się w wielu krajach europejskich, choć zdarzały się też upadki dyktatur i krótkotrwałe nawroty do demokracji. W nowo powstałych państwach najbardziej przyczynił się do porażki demokracji brak doświadczenia oraz infrastruktury organizacyjnej w życiu politycznym. W jednych z nich partie polityczne były dawniej niewielkimi nielegalnymi grupami, w innych, wielonarodowych - łączyły się w obronie interesów wreszcie przyczyna wynikająca ze stanu świadomości w międzynarodowej polityce i w opinii publicznej. Bez trudu akceptowano istnienie systemów państwowych pozbawionych demokracji. Nie stała się ona zasadą politycznej poprawności, a dyktatorzy byli tolerowani na międzynarodowych Dwa systemy pojawiały się w miejsce demokracji. Pierwszy, w Niemczech i Włoszech, nazywany jest na ogół faszystowskim. To pojęcie wywołuje jednak czasami kontrowersje. Cechami mają być: odrzucenie norm moralnych i prawnych, monopartyjność, dążenie do nieograniczonej władzy nad zorganizowanym i mobilizowanym do czynnych działań społeczeństwem, wysoki poziom represji, intensywna indoktrynacja, przywództwo o charakterze jednak te dwa kraje to, co ujawniło się w pełni dopiero podczas II wojny światowej: gotowość czy brak gotowości do masowego ludobójstwa. Tak się przy tym składa, że termin „faszyzm" zrodził się w ruchu i dyktaturze włoskiej, mniej skrajnej od Drugi system dyktatury nazywany jest autorytarnym. Pojęcie systemów autorytarnych pojawiło się bodaj dopiero po II wojnie światowej, kiedy uznano potrzebę określenia różnic między faszyzmem a innymi prawicowymi dyktaturami, niechętnymi albo wrogimi demokracji. W dyktaturach autorytarnych zachowano podstawowe normy moralne, społeczeństwa były raczej bierne niż ustawicznie mobilizowane, prawo czasami łamane, ale w zasadzie respektowane. Czasami istniała tylko jedna rządząca partia, ale była ona raczej pomocą dla aparatu państwowego niż jego sternikiem. Przywódca był bardziej patriarchalnym opiekunem niż fazy. Systemy demokratyczne załamywały się w Europie w dwóch fazach, głównie w krajach, które były głęboko sfrustrowane klęską czy rozmiarem wojennych strat, albo w państwach, w których brakowało demokratycznych tradycji i doświadczeń. Pierwsza faza rozpoczęła się wkrótce po zakończeniu wojny i trwała przez lata dwudzieste. W drugiej fazie, w latach trzydziestych, upadek demokracji był związany z najgłębszym w dziejach Europy kryzysem gospodarczym i pierwsza. Dyktaturę faszystowską od 1922 r. wprowadzały Włochy, a w 1926 r. osiągnęła ona pełny kształt. Włochy należały do grona zwycięzców, ale panowała w nich atmosfera klęski, bo ciężar poniesionych strat był ogromny, a nadziei na powojenne korzyści nie zrealizowano. Odpowiedzią na kryzys demokracji był antydemokratyczny ruch masowy. Na prawicy był nim faszyzm. Przypadek włoski, podobnie jak późniejszy niemiecki, potwierdza tezę, iż system autorytarny nie pasował do krajów z rozbudzoną i bardziej powszechną aktywnością polityczną. Włochy miały za sobą dziesiątki lat wyborów parlamentarnych oraz rządów wyłanianych lub co najmniej akceptowanych przez 1933 r. powstała w Niemczech dyktatura narodowosocjalistyczna (nazistowska), pod wieloma względami podobna do włoskiej. W ideologii narodowego socjalizmu, obok wrogiego stosunku do demokracji, podstawowe miejsce zajęły rasizm i odwołujący się do niego antysemityzm. Stały się one kluczem do rozumienia przeszłości i teraźniejszości oraz wytyczną na przyszłość. Dyktatura narodowosocjalistyczna, nim uzyskała pełny kształt, miała, podobnie jak faszystowska we Włoszech, swój okres przejściowy, ale w Niemczech trwał on tylko kilka w Niemczech do władzy dyktatury bardziej skrajnej od włoskiej wywarło na tę drugą radykalizujący wpływ. Wzmogła się w niej indoktrynacja. Elementy ideologii rasistowskiej, przedtem skierowane głównie przeciw ludności pozaeuropejskiej, wzbogacono o dyktatury we Włoszech i Niemczech opierały się na czterech filarach: partii, aparacie państwowym, policji i wojsku. Partia była najważniejszym filarem dlatego, że podporządkowane było jej całe państwo, a więc aparat administracyjny, policja i wojsko. Na jej czele stali wodzowie, we Włoszech Benito Mussolini jako duce, w Niemczech Adolf Hitler jako Włoch, a czasami i Niemiec, wpłynął w kilku krajach europejskich na aktywizację lub powstanie partii i organizacji odwołujących się do faszyzmu. Nie zdołały one jednak zdobyć władzy. Największą rolę odgrywały w środkowowschodniej Europie, gdzie jednym z głównych elementów ich ideologii i aktywności politycznej był związany z nacjonalizmem Polsce tendencje antyparlamentarne i sympatie do włoskiego faszyzmu były silne w Narodowej Demokracji. W Czechach zorganizowała się niewielka Narodowa Wspólnota Faszystowska. Na Słowacji wzorce faszystowskie przejmowała paramilitarna Obrona Ojczyzny. Na Węgrzech koncepcje faszyzmu propagował jeden z czołowych działaczy rządzącej partii Gyula Bałkanach próby nawiązywania do włoskich wzorców najsilniejsze były w Rumunii, gdzie w 1927 r. powstał Legion Michała Archanioła. W Jugosławii utworzona pod koniec lat dwudziestych skrajnie nacjonalistyczna Ustasza utrzymywała bliskie stosunki z włoskimi faszystami, choć hołdowała raczej tradycyjnym bałkańskim formom terroru Austrii po zakończeniu I wojny światowej powstała organizacja Obrony Ojczyzny (Heimwehr). Po wprowadzeniu reżimu faszystowskiego we Włoszech nawiązała z nim bliskie stosunki. Konkurowała natomiast z austriackimi narodowymi socjalistami, którzy podporządkowali się kierownictwu partii w Niemczech. Pewną aktywność przejawiały organizacje bliskie faszyzmowi we Francji, niewiele znaczyły w państwach skandynawskich, z Finlandią włącznie, w Belgii i Holandii, nieco więcej w Wielkiej Pierwszą dyktaturę autorytarną wprowadziły Węgry. Powtórzyły one doświadczenie rosyjskie - z odwrotnym rezultatem. Demokracja nie podołała ciężarom narzuconym przez zwycięzców i odpowiedzialności za skutki wojny. Obaliła ją w marcu 1919 r. radykalna rewolucja, tę zaś stłumiły wkrótce siły czerwcu 1923 r. doszło do zamachu stanu w Bułgarii. Powstała odmiana dyktatury autorytarnej, charakterystyczna dla niektórych monarchii. Nie odbiegała ona zbytnio od tradycyjnego modelu, w którym rządzi pierwszy minister wspierany autorytetem władcy. Podobny system funkcjonował w Rumunii. W Jugosławii po zamachu stanu w 1929 r. też wzmocniono władzę królewską, ograniczając parlamentaryzm. W Albanii Ahmed Zogu jako prezydent stał się dyktatorem, a we wrześniu 1928 r. nadał sobie tytuł do bałkańskiego model władzy zastosowano w Hiszpanii, w której przedtem funkcjonował system parlamentarnej demokracji. W 1923 r. doszło do wojskowego zamachu stanu wspieranego przez króla. Za jego zgodą władzę objęła junta wojskowa. W kwietniu 1931 r. załamała się i monarchia, i dyktatura wojskowych. Zastąpiono ją systemem republikańskiej parlamentarnej Portugalii w maju 1926 r. wojsko obaliło system parlamentarnej demokracji. Władzę objęli generałowie. W kwietniu 1928 r. ministrem finansów został Antonio de Oliveira Salazar, profesor ekonomii. Wkrótce okazał się główną postacią portugalskiej nowo powstałych państwach najłatwiej było przejąć władzę politykom zasłużonym dla ich niepodległości. W Polsce w maju 1926 r. marszałek Józef Piłsudski dokonał zamachu stanu. W grudniu 1926 r. demokracja przegrała na Litwie. Dowódcy puczu wojskowego zdawali sobie sprawę ze swej niewielkiej popularności i zwrócili się o przejęcie władzy do Antanasa Smetony, twórcy państwa litewskiego podczas I wojny druga. W latach trzydziestych występowały w różnych krajach tendencje, które przypisać można nie tylko radykalizacji politycznej, jaka nastąpiła podczas wielkiego kryzysu gospodarczego i społecznego, ale też fascynacji sukcesami narodowego socjalizmu i włoskiego faszyzmu. Reżimy te wychodziły obronną ręką z trudności gospodarczych i zarazem wzmacniały swą pozycję w polityce międzynarodowej. Niektóre autorytarne dyktatury przejmowały pewne idee i metody działania narodowego socjalizmu czy faszyzmu. Aktywizowały się też ruchy, które deklarowały swoją bliskość do narodowego socjalizmu i faszyzmu, czasami znajdując się w konflikcie z funkcjonującymi już dyktaturami Polsce po śmierci Piłsudskiego część jego następców podjęła nacjonalistyczne hasła i nie stroniła od antysemityzmu, dążyła też do stworzenia zdyscyplinowanej monopartii. Jednocześnie od początków lat trzydziestych nasilały się skrajne tendencje w opozycyjnym ruchu nacjonalistycznym, zwłaszcza w Obozie Narodowo-Radykalnym, który hołdował wizjom państwa monopartyjnej dyktatury. Mniejszości narodowe chciano pozbawić praw obywatelskich, a Żydów zmusić do emigracji. Walkę polityczną przenoszono na Węgrzech w 1932 r. premierem został Gyula Gömbös. W ideologii zapanował bojowy nacjonalizm i antysemityzm. W 1936 r. Gömbös zmarł jednak, a jego następcy wrócili do bardziej konserwatywnej polityki, choć pojawiały się też ostre akcenty nacjonalistyczne i ustanowiono ograniczenia prawne dla ludności pochodzenia żydowskiego. Od początku lat trzydziestych powstawały opozycyjne partie, adaptujące wzorce narodowego socjalizmu, wśród nich Strzałokrzyżowcy. Łączyli oni w ideologii gorliwy katolicyzm z antysemityzmem, antyparlamentaryzmem i antykapitalizmem, a Niemcy Hitlera uważali za swój Austrii, po zwycięstwie Hitlera w Niemczech, kanclerz Engelbert Dollfuss ogłosił powstanie autorytarnego państwa stanowego. Włochy stały się patronem austriackiej dyktatury zagrożonej przez niemiecką ekspansję i rodzimych narodowych socjalistów. Po ich nieudanym puczu w 1934 r. i zamordowaniu kanclerza Dollfussa jego następca Kurt Schuschnigg usiłował nadać dyktaturze bardziej konserwatywny charakter. Nastąpiły jednak niebezpieczne dla Austrii zmiany w sytuacji międzynarodowej, zbliżenie między Włochami a Niemcami. Potencjał austriackiej radykalnej prawicy skupił się w partii narodowych Estonii tendencje skrajnie prawicowe przejawiały się w związkach kombatantów walk o niepodległość. W 1932 r. jednoczący je Związek Bojowników o Wolność przekształcił się w polityczną organizację Wabse. Wyraźne były zapożyczenia ideowe od faszyzmu i narodowego socjalizmu. Do haseł nacjonalistycznych, antykomunistycznych i antysemickich dołączono inne, skierowane przeciw demokracji parlamentarnej. W następnym roku szef państwa Konstantin Päts oraz naczelny dowódca generał Johan Laidoner, obaj należący do twórców niepodległej Estonii, dokonali zamachu stanu, rozwiązali Wabse i wprowadzili autorytarną Łotwie nurt tradycyjny reprezentował Związek Chłopski pod przywództwem Karlisa Ulmanisa, twórcy niepodległego państwa. Natomiast ze zjednoczenia grup skrajnej prawicy powstał ruch Krzyż Perkuna, w którego ideologii antykomunizm łączył się z antysemityzmem i nacjonalizmem, skierowanym głównie przeciw licznym na Łotwie Niemcom. Wpływy narodowosocjalistyczne wzrastały również wśród zwalczanej przez Krzyż Perkuna mniejszości niemieckiej. Ulmanis zorganizował w maju 1934 r. zamach stanu, zdelegalizował niektóre partie, w tym Krzyż Perkuna, i przeprowadził liczne aresztowania. Łotwa stała się państwem autorytarnej radykalizacji uległo życie polityczne w krajach bałkańskich i iberyjskich. W Rumunii w 1930 r. działacze Legionu Michała Archanioła utworzyli masową organizację, prowadzącą akcje bojówkarskie i terrorystyczne. Żelazna Gwardia przejęła ideologię Legionu, jego podziw dla włoskiego faszyzmu, skrajnym antysemityzmem zbliżała się zaś do niemieckiego narodowego socjalizmu. Podkreślała jednak swoiście interpretowaną tradycję rumuńskie radykalizowały również swoje działania. Na początku 1938 r. rozwiązano partie polityczne i zdelegalizowano Żelazną Gwardię. Nie zaprzestała ona działalności, ale skierowała ją głównie na akcje terrorystyczne. System władzy podporządkowanej królowi miał nadal charakter autorytarnej, choć bardziej radykalnej dyktatury. Antysemityzm stał się jednym z oficjalnych instrumentów Bułgarii nie rozwinęły się ruchy skrajnie prawicowe. Szersze wpływy zdobył sobie natomiast założony w 1931 r. Społeczny Ruch Narodowy, konserwatywny, choć niestroniący w kontaktach międzynarodowych od włoskich faszystów i niemieckich narodowych socjalistów. W 1934 r. za aprobatą króla armia dokonała zamachu stanu. Wprowadzono dyktaturę bliską modelowi 1934 r. król Jugosławii Aleksander padł ofiarą zamachu. Dyktatorskie autorytarne rządy sprawował w imieniu jego małoletniego następcy premier Milan Stojadinović. Pojawiały się jednak tendencje bardziej radykalne. Serbskie skrajnie prawicowe partie i organizacje połączyły się w 1934 r. jako Zbor - Jugosłowiański Ruch Nacjonalistyczny - i nie taiły sympatii dla narodowego socjalizmu. Natomiast nacjonaliści chorwaccy, skupieni w Ustaszy, nadal prowadzili nielegalną Grecji na jesieni 1935 r. generał Georgos Kondylis dokonał zamachu stanu, rozwiązał parlament i przywrócił monarchię. Przed puczem deklarował, że program polityki wewnętrznej nie będzie się zbytnio różnił od programu Hitlera. Kondylis zmarł jednak wkrótce, a jego następca generał Ioannis Metaxas sprawował dyktaturę wojskową, wspartą autorytetem króla, podobną do systemów w innych państwach w Portugalii poczynając od przełomu lat dwudziestych i trzydziestych uległa przemianom. Wynikało to przede wszystkim z koncepcji Salazara jako ministra finansów, a od 1933 r. premiera. Realizował on idee korporacyjne - organizowania wielkich grup zawodowych pod patronatem państwa. Była to dyktatura konserwatywna, odwołująca się do tradycyjnych wartości, przede wszystkim religijnych, ale też narodowych. Później dopiero pojawiło się pewne naśladownictwo wzorców włoskich czy przypadkiem była sytuacja w Hiszpanii. W jej demokratycznym systemie działały też bardziej skrajne grupy, które odwoływały się do włoskiego faszyzmu i głosiły program odbudowy hiszpańskiej mocarstwowości. W listopadzie 1933 r. powstała jako jedna ze skrajnie prawicowych partii hiszpańska Falanga. Jej ideologia odbiegała jednak od włoskich, a tym bardziej niemieckich wzorców. Silnie podkreślano katolicki charakter ruchu, rzadko pojawiały się hasła antysemickie. W lutym 1934 r. partie skrajnej prawicy zjednoczyły się, a potocznie nową partię nazywano również 1934 r. Primo de Rivera, lider Falangi, kontaktował się z generałem Francisco Franco (wówczas doradcą ministra wojny). Obaj uzgodnili, że wojsko powinno w razie potrzeby wystąpić w obronie jedności Hiszpanii. Falanga przygotowywała plany faszystowskiej rewolucji, zbrojnego powstania. Po zwycięstwie partii lewicowych w wyborach parlamentarnych w lutym 1936 r. szybko postępowała polaryzacja życia politycznego. W lipcu rozpoczęła się niemal trzyletnia wojna domowa, w której prawicę hiszpańską wspomagały Włochy i Niemcy. W 1939 r. osiągnęła ona zwycięstwo, tworząc system bliski dyktaturze autorytarnej (frankizm, od nazwiska gen. Franco, szefa państwa).Radykalizacja polityczna dotknęła również demokratyczne państwa zachodniej Europy. We Francji w latach trzydziestych ożywiły się organizacje odwołujące się raczej do włoskiego faszyzmu niż do mało strawnego dla nacjonalistów niemieckiego narodowego socjalizmu. Szwajcarska skrajna prawica wytworzyła w latach trzydziestych kilka organizacji, jednych raczej konserwatywnych, innych bliższych włoskim lub niemieckim wzorcom. W Wielkiej Brytanii Oswald Mosley w 1932 r. połączył działające uprzednio skrajnie prawicowe grupy i utworzył Brytyjską Unię Belgii organizowali się skrajni prawicowcy flamandzcy i walońscy. Ci pierwsi utworzyli w 1931 r. Związek Niderlandzkich Narodowych Solidarystów, początkowo tradycjonalistyczny i konserwatywny, optujący za flamandzkim separatyzmem. Od 1934 r. organizacja ta zbliżyła się do faszyzmu. Zaczęła głosić program wielkiej Belgii, jednoczącej Holandię, całą Belgię i francuską Flandrię. Nie taiła jednak niechęci do niemieckiego narodowego socjalizmu. Konkurował z nią utworzony w 1933 r. Flamandzki Związek Narodowy, żądający oddzielenia się Flandrii od Belgii i gotów do bliskich związków z Niemcami. Skrajna prawica walońska kształtowała się przede wszystkim wokół wydawnictwa Rex i jego dyrektora Léona Degrelle'a, stąd zwana była potocznie Reksistami. Związek Reksistów z faszyzmem dotyczył bardziej kontaktów międzynarodowych, zwłaszcza z Włochami, niż metod Holandii, w końcu 1931 r., Anton Mussert utworzył partię kopiującą wzory niemieckie, pod nazwą Ruchu Narodowosocjalistycznego Niderlandów. Partie narodowosocjalistyczne powstały również w Szwecji i Danii. Naśladowały ruch niemiecki, ale pozbawione były w swych krajach szerszego oddziaływania. Inaczej wyglądała sytuacja w Norwegii, gdzie organizatorem ruchu narodowosocjalistycznego stał się Vidkun Quisling, przedtem polityk współrządzącej partii chłopskiej i z jej ramienia minister wojny. Quisling utworzył w 1933 r. Zjednoczenie Narodowe. Od niemieckiego narodowego socjalizmu przejmował niemal wszystko - w ideologii rasizm i antysemityzm, w organizacji bojówki, umundurowanie, nawet emblemat - bliski swastyce krzyż przypadkiem była Finlandia. Sąsiedztwo ze Związkiem Radzieckim i silna wewnątrz kraju partia komunistyczna stanowiły impuls do formowania się skrajnie prawicowego ruchu. Powstał on w końcu 1929 r., a od miejscowości, w której starł się z komunistami, przyjął nazwę Lapua. W jego ideologii protestancka religijność łączyła się z antykomunizmem. W 1932 r. ruch Lapua zdelegalizowano, a przywódców aresztowano. Jego kontynuację stanowił Patriotyczny Ruch Ludowy, który rozszerzył swe hasła, wzywając do ekspansji etnicznej przeciw mniejszości szwedzkiej oraz ekspansji terytorialnej w radzieckiej Karelii. Władze znów zastosowały restrykcje i w końcu 1938 r. rozwiązały Ruch, a później też wyraźnie nawiązującą do wzorców niemieckich Organizację Narodu Czechach, aż do aneksji przez Niemcy, Narodowa Wspólnota Faszystowska nie miała większego znaczenia. Jej przywódca zaproponował niemieckiemu poselstwu w Pradze w przeddzień decyzji o utworzeniu Protektoratu Czech i Moraw, w marcu 1939 r., dokonanie puczu. Nie otrzymał odpowiedzi. Wraz z innymi skrajnie prawicowymi organizacjami Narodowa Wspólnota Faszystowska deklarowała jednak gotowość do przejęcia rządów w Czechach. Decyzje Niemców były inne. Zdawali sobie sprawę z nikłości wpływów czeskich faszystów. Pod niemiecką kontrolą sprawowały w Czechach administrację (bo nie władzę) półkolonialne rządy porzuciła też jako odrębne państwo Słowacja. Rządy objęła w niej Słowacka Partia Ludowa Hlinki (od nazwiska swego pierwszego, wtedy już nieżyjącego przywódcy), nacjonalistyczna i klerykalna, w której ścierała się dominująca tendencja do autorytarnej dyktatury z chęcią do naśladowania wzorców bilans. Ten krótki opis politycznego stanu Europy ukazuje jej słabość w przededniu wybuchu wojny. W obliczu dążeń do ekspansji ze strony Niemiec i Włoch, reszta Europy ukazywała swą słabość, brak jedności międzynarodowej i wewnętrznej, a przede wszystkim brak wspólnej idei. Nie była nią polityczna demokracja, bo brakowało jej w wielu krajach. Nie było nią poczucie europejskiej wspólnoty, bo przeważnie dominował nacjonalizm - jeżeli nawet nie tak skrajny, jak w narodowym socjalizmie i faszyzmie, to skutecznie osłabiający poczucie solidarności i wspólnego europejskiego losu. XIX-wieczny nacjonalizm nie sprawdzi się w świecie, w którym państwo narodowe nie jest już skutecznym narzędziem prowadzenia polityki. Nawet podatków nie jest w stanie zebrać samodzielnie. Potrzebujemy demokracji Pawłowski: Czy to, z czym obecnie mamy do czynienia, to głęboki kryzys demokracji, czy jedynie reakcja na bieżące wyzwania, z jakimi musi mierzyć się Zachód, przede wszystkim kryzys migracyjny? Ulrike Guérot: Moim zdaniem mamy do czynienia z globalnym kryzysem demokracji – w Hongkongu, we Francji, na Węgrzech, w Turcji. W Chinach nigdy demokracji nie było, podobnie jak w wielu częściach Afryki, a w Ameryce Południowej demokracje są niezwykle kruche. W Stanach Zjednoczonych opublikowano badania, których autorzy pokazują, że jeśli demokracja ma polegać na przekładaniu woli ludu na prawo, amerykański system tego warunku nie spełnia, ponieważ wielki kapitał wywiera na decyzje polityczne nieproporcjonalnie duży wpływ. Mamy więc do czynienia z globalnym kryzysem demokracji związanym z cechami współczesnego kapitalizmu, przede wszystkim koncentracją majątku w rękach wąskiej grupy ludzi. Taki stan rzeczy pobudza do dyskusji, czy demokrację da się pogodzić z tak rozumianym kapitalizmem. To nie jest wyczerpujące wyjaśnienie. A z pewnością nie w Europie. W Europie mamy do czynienia ze specyficznym problemem, czyli instytucjonalnymi ramami Unii Europejskiej, których działanie Jürgen Habermas nazwał federalizmem wykonawczym (executive federalism) – pozycja Rady Europejskiej jest silna, a Parlamentu Europejskiego słaba, a funkcję ustawodawczą, którą powinien pełnić Parlament, przejęła Komisja Europejska. Na to nakłada się kryzys strefy euro i związana z tym rosnąca rola technokratów. Politolog Colin Crouch nazywa takie systemy postdemokracjami – z pozoru wszystko odbywa się w nich jak w normalnych demokracjach, organizowane są wybory, partie zdobywają i tracą władzę, ale większość najważniejszych decyzji podejmowana jest przez wąską elitę niemającą demokratycznej legitymizacji. Taki system nie daje obywatelom realnej możliwości wyboru, co widzieliśmy w przypadku Grecji, która zagłosowała przeciw polityce oszczędności, ale i tak była zmuszona wprowadzić oszczędnościowe rozwiązania. Do tego dochodzi jeszcze potężny kryzys migracyjny. Wiele z czynników, o których pani wspomina – np. lobbying dużych firm i zamożnych przedsiębiorców – to nic nowego. Dlaczego zatem akurat teraz przynoszą takie skutki choćby w Stanach Zjednoczonych, gdzie dużą szansę na nominację ma kandydat tak populistyczny jak Donald Trump? W przypadku Stanów Zjednoczonych frustracja wyborców wydaje się na pierwszy rzut oka tym bardziej zaskakująca, że tamtejsza gospodarka radzi sobie całkiem nieźle, a od początku kryzysu minęło ponad 8 lat. Dlaczego eksplozja niezadowolenia nastąpiła teraz, a nie 8 lat temu? Ponieważ historyczne zmiany wymagają czasu. Ale nie jest też prawdą, że to zjawiska całkiem nowe. Amerykańska radykalna prawica zyskała rozgłos już w 2008 r. dzięki Sarah Palin, republikańskiej kandydatce na wiceprezydenta. Poparcie dla Marine Le Pen szybko wzrasta od czasu szczytu kryzysu strefy euro w latach 2010–12, ale już w 2002 r. jej ojcu udało się wejść do drugiej tury wyborów prezydenckich. Ze zjawiskami tego typu mieliśmy do czynienia od lat, tylko nie zwracaliśmy na nie uwagi. Obecnie groźne procesy jedynie przyspieszają. Z drugiej strony, zaledwie kilka lat temu wybuchła tzw. Arabska Wiosna, która miała być sygnałem triumfu demokracji i początkiem kolejnej fali demokratyzacji na świecie. A teraz mówi się, że rzeczy mają się dokładnie na odwrót – demokracja upada, przegrywając konkurencję z systemami autorytarnymi. Może więc i tym razem mamy do czynienia z przejściowym zjawiskiem i za 2–3 lata, kiedy bitewny pył nieco opadnie, okaże się, że ludzie są jednak zadowoleni z demokracji – dokładnie tak, jak przez ostatnie kilka dekad. Zgadzam się i się nie zgadzam. Mieliśmy do czynienia z całą epoką promowania demokracji, która była jednym z elementów amerykańskiej polityki i zakończyła się całkowitą porażką. Promowanie demokracji przy jednoczesnym ignorowaniu losów kraju po tym, jak już obalony zostanie poprzedni ustrój, prowadzi do katastrofy. Tak było w Iraku, tak było w Libii oraz Egipcie. Promowanie demokracji, rozumiane w ten sposób, jest główną przyczyną obecnego bałaganu na całym Bliskim Wschodzie. Problem polega też na tym, że rozumiemy demokrację w sposób bardzo formalny. Co ma pani na myśli? Sprowadzamy demokrację tylko do rządów większości. Jeśli tak rozumieć demokrację, to właściwie nic złego nie dzieje się w Turcji, Egipcie czy Rosji, bo wszędzie tam władza ma poparcie większości obywateli. Tymczasem już Arystoteles pisał, że jeżeli demokrację rozumieć tylko i wyłącznie przez pryzmat masowego zaangażowania i podejmowania decyzji większością głosów, bardzo szybko zamienia się ona w tyranię. Decyzję o skazaniu Sokratesa na śmierć także podjęto w sposób demokratyczny. Większość wychodząca na ulice może dokonać całego szeregu wyborów, które z demokracją nie mają nic wspólnego. Takie pojmowanie demokracji już wielokrotnie w historii kończyło się katastrofą. Po rewolucji francuskiej przyszli jakobini i Robespierre, po rewolucji roku 1905 przyszli Sowieci i tak samo może być w przypadku obecnych ruchów odwołujących się do ulicy, jak ruch byłego ministra finansów Grecji Janisa Warufakisa, Democracy in Europe Movement 2025. Siły progresywne nigdy nie zwyciężyły na ulicy. Na ulicy zwycięża tłum. Jeżeli demokrację rozumieć tylko i wyłącznie przez pryzmat masowego zaangażowania i podejmowania decyzji większością głosów, bardzo szybko zamienia się ona w tyranię. W takim razie czego brakuje nam w naszym obrazie demokracji? Moralności. Jeśli sięgniemy do antycznych pism poświęconych dobrym rządom – od Platona, przez Arystotelesa, po Cycerona – znajdziemy zawsze odwołania do moralności. Moment. Przecież każdy z populistów, którzy dziś święcą triumfy – Viktor Orbán, Jarosław Kaczyński, Recep Erdoğan, Marine Le Pen – mówi o potrzebie przywrócenia moralności i utraconych wartości. Przyjmuję argument, ale przychodzi on ze złej strony. Kiedy mówi się o moralności, nie można strzelać do Kurdów, ani aresztować dziennikarzy czy działaczy opozycyjnych, jak to robi Erdoğan. Ci ludzie mogą więc głosić zacne hasła, ale praktyka do nich nie przystaje. Filozofowie antyczni, mówiąc o moralności, twierdzili, że naszym obowiązkiem jest wybór jak najlepszych ludzi do rządzenia państwem, którzy jednocześnie nie dążą do władzy ze względu na indywidualne pobudki, ale dla dobra republiki, rzeczy wspólnej. W przypadku demokracji zachodnich możemy twierdzić, że faktycznie władzę sprawują ludzie wysoko wykwalifikowani, ale większość z nich działa w interesie własnym, nie republiki. Tak można interpretować przyczyny kryzysu finansowego. Ależ ludzie od zawsze dążą przede wszystkim do realizacji własnych interesów. Tymczasem pani zdaje się twierdzić, że nagle ludzie w jakiś niewyjaśniony sposób stali się gorsi, niż byli zaledwie kilka dekad temu. Zgadzam się, ludzie dążą do realizacji swoich interesów i dlatego historia ludzkości nie jest prostą linią wiodącą ku coraz lepszym światom. Udaje nam się zorganizować jakiś system polityczny, który działa przez kilka lat lub dekad, a następnie się wali. Tak wygląda bieg historii. W tym sensie nie mamy obecnie do czynienia z niczym nowym – zawsze w sytuacji, gdy średnia warstwa społeczna kurczy się, a wielu ludzi czuje się zaniedbanych, system się wali i trzeba zaczynać od początku. Udaje się go naprawić na jakiś czas, a następnie wszystko zaczyna się od nowa. Pani zdaniem znajdujemy się w przededniu jakiejś politycznej rewolucji? Wykorzystuje się rzekomą wolę ludu do walki z systemem. Dokładnie tak działa niemiecka Pegida, francuski Front Narodowy, do woli ludzi odwołuje się także w Polsce PiS. Zamiast żyć w systemie, który wyznacza dyskurs pomiędzy lewicą a prawicą – mamy do czynienia z dyskursem, który przeciwstawia lud systemowi. To cecha rewolucyjna. Ale nie stoi za tym żaden pozytywny program. Dobra wiadomość jest taka, że Europa ma pozytywne doświadczenia z roku 1989, kiedy udało się wielki ruch rewolucyjny wykorzystać do pokojowej budowy demokracji w całej Europie Środkowo-Wschodniej. Okazuje się, że jesteśmy w stanie to zrobić. Ale ma pan rację, złożone systemy nie mogą zmienić się szybko i w sytuacji takiego napięcia. A właśnie w takiej sytuacji się znajdujemy. Jak mówił Antonio Gramsci: „Kiedy stare nie może umrzeć, a nowe się narodzić, żyjemy w czasach potworów”*. Coś musi zostać rozbite, żeby coś innego mogło powstać. Nadzieja w tym, że nasza analiza jest poprawna, a odpowiednie reformy zostaną zaproponowane przez polityczny establishment. Co chciałaby pani rozbijać, a co tworzyć? Powinniśmy zorganizować system demokratyczny na poziomie międzynarodowym, porzucić państwa narodowe, przynajmniej w Europie, ponieważ nie można budować unii monetarnej bez unii fiskalnej czy wspólnej polityki społecznej. Ale to zmiany stojące dokładnie w sprzeczności z nastrojami społecznymi. Ludzie chcą raczej powrotu do państw narodowych niż budowania struktur na poziomie europejskim czy światowym. Mają poczucie, że tylko państwo narodowe – bliższe zwykłemu obywatelowi niż organizacja międzynarodowa – jest w stanie skutecznie ochronić ich przed kryzysami. To, że takie mamy nastroje, nie oznacza, że takie rozwiązanie byłoby dobre. Międzynarodowy system demokratyczny na poziomie europejskim, który jednocześnie zapewniałby ludziom bezpieczeństwo socjalne, jest tak trudny do stworzenia, że ludzie uznają realizację tego pomysłu za niemożliwą. Wpadamy więc w błędne koło: obecny system nie spełnia oczekiwań ludzi, ludzie sądzą więc, że państwo narodowe jest lepszym rozwiązaniem, a ponieważ tak sądzą, populiści nawołują do przywrócenia roli państwom narodowym. Ale to nie znaczy, że jest to dobra droga. Na poziomie państw narodowych nie rozwiąże się kryzysu migracyjnego czy kryzysu strefy euro. XIX-wieczny nacjonalizm nie sprawdzi się w świecie, w którym państwo narodowe nie jest już skutecznym narzędziem prowadzenia polityki. Nawet podatków nie jest w stanie zebrać samodzielnie. Potrzebujemy demokracji międzynarodowej. Powinniśmy zorganizować system demokratyczny na poziomie międzynarodowym, porzucić państwa narodowe. Ulrike Guérot Czy jednak porzucenie państw narodowych na rzecz Unii Europejskiej cokolwiek zmieni? Pojawiają się głosy, że taka Unia stanie się jedynie większym superpaństwem i żadnych problemów na dłuższą metę nie rozwiąże. Europa nie powinna stać się tylko większym państwem narodowym, ponieważ państwo narodowe zawsze oznacza stworzenie jakiegoś „my”, które przeciwstawiamy innym grupom. Potrzebujemy międzynarodowej demokracji konstytucyjnej, która nie opiera się na narodowych emocjach, ale raczej myśleniu republikańskim stawiającym sobie za cel stworzenie jak najlepszych warunków życia dla wszystkich. Brzmi to bardzo idealistycznie, bo uczucia narodowe wciąż są bardzo silne. Nie, nieprawda. To regionalne uczucia są silne – w Katalonii, w Tyrolu, Szkocji. Ludzie są o wiele bardziej przywiązani do swoich regionów, niż to się na pierwszy rzut oka wydaje. To jeszcze gorzej, bo regionów mamy znacznie więcej niż państw. Może pan nazwać mnie idealistką, ale w polityce ideały są niezwykle ważne. Niech pan weźmie przykład wybitnych polityków, jak Roosevelt czy Churchill – jeśli nie mamy dobrego pomysłu na to, jak przeorganizować system, nie można postępować naprzód. Nie wiem, czy moje propozycje są słuszne; być może ktoś znajdzie lepsze rozwiązanie. Ale powrót do państwa narodowego po tym, co nacjonalizm przyniósł nam ze sobą w XX w., wydaje mi się kompletną bzdurą. Państwo narodowe nie jest rozwiązaniem współczesnych problemów – to oczywiste. * W oryginale Gramsci nie pisze o potworach, tylko o różnorodnych chorobliwych zjawiskach, por. „La crisi consiste appunto nel fatto che il vecchio muore e il nuovo non può nascere: in questo interregno si verificano i fenomeni morbosi più svariati”, [w:] Antonio Gramsci, „Quaderni del carcere”, t. 3, s. 311 [przyp. red.]. Skoro tu jesteś... ...mamy do Ciebie małą prośbę. Żyjemy w dobie poważnych zagrożeń dla pluralizmu polskich mediów. W Kulturze Liberalnej jesteśmy przekonani, że każdy zasługuje na bezpłatny dostęp do najwyższej jakości dziennikarstwa Każdy i każda z nas ma prawo do dobrych mediów. Warto na nie wydać nawet drobną kwotę. Nawet jeśli przeznaczysz na naszą działalność 10 złotych miesięcznie, to jeśli podobnie zrobią inni, wspólnie zapewnimy działanie portalowi, który broni wolności, praworządności i różnorodności. Prosimy Cię, abyś tworzył lub tworzyła Kulturę Liberalną z nami. Dołącz do grona naszych Darczyńców! tutaj możesz dołączyć do grona naszych comiesięcznych Darczyńców tutaj możesz wesprzeć nas na Ulrike Guérot jedna z założycielek i dyrektorka European Democracy Lab, think tanku zajmującego się przyszłością demokracji w Europie. W 2007 r. założyła berlińskie biuro European Council for Foreign Relations, którym zarządzała przez kolejne 6 lat. W 2013 r. wspólnie z Robertem Menassem opublikowała „Manifesto for a European Republic”, w którym zaapelowała o powołanie Republiki Europejskiej. Łukasz Pawłowski sekretarz redakcji i felietonista „Kultury Liberalnej”. Z wykształcenia psycholog i socjolog, doktor socjologii. Dodatkowo instytucje unijne coraz częściej ograniczają demokrację w państwach członkowskich. Tak się dzieje z dwóch podstawowych przyczyn. Po pierwsze – w celu poprawy efektywności zarządzania politykami publicznymi. Po drugie – z uwagi na rozwój integracji „przez prawo” (ang. integration through law) oraz w imię przestrzegania praworządności (ang. rule of law). Celem artykułu jest analiza europejskich kłopotów z demokracją na przykładzie dwóch podstawowych mechanizmów integracji europejskiej. Pierwszy dotyczy integracji „przez prawo” i europejskiego konstytucjonalizmu. Będę analizował zwłaszcza przykład Trybunały Sprawiedliwości UE (ang. Court of Justice of the EU, CJEU) i jego politykę poszerzania zakresu prawa unijnego, zwiększania kompetencji instytucji ponadnarodowych w UE oraz ochrony praworządności w UE. Drugi mechanizm rozwoju integracji w ostatnich latach dotyczy coraz częstszego głosowania większościowego w UE. Oba wymienione mechanizmy są zdaniem naukowców problematyczne w świetle standardów demokratycznych. Według naukowców (ang. scholars)[1] mogą więc przynieść bunt niektórych społeczeństw i państw członkowskich wobec UE, a tym samym pogłębić dezintegrację w Europie. Demokracja jest nadal ważna dla wyborców Problemy z demokracją we współczesnej Europie są – jak się wydaje – zasadniczym wyzwaniem dla przyszłości integracji. W literaturze przedmiotu często mowa jest o „deficycie demokratycznym” w UE lub o niewystarczającej legitymacji politycznej dla projektu europejskiego[2]. Najbardziej znana typologia wyszczególnia podział na legitymację „na wejściu” procesu politycznego (input), czyli opierającą się przede wszystkim na mandacie wynikającym z wyborów powszechnych[3]. Przyjęła się w literaturze opinia, że ten typ legitymizacji jest słaby w UE[4]. Drugim typem legitymacji jest ta „na wyjściu” procesu politycznego (output), czyli przede wszystkim dotycząca rezultatów sprawowania polityki. Jest ona z tego powodu nazywana legitymacją utylitarną (ang. utilitarian legitimacy). W czasach prosperity gospodarczej i bez poważnych kryzysów na horyzoncie – bagatelizowano problem niewystarczającej legitymizacji „na wejściu”. Zamiast tego chwalono Unię za jej wyższą użyteczność w stosunku do państw członkowskich, gdyż miała ona jakoby zapewniać lepsze rozwiązywanie problemów społecznych i politycznych. Legitymacja utylitarna miała być więc podstawą autoryzacji politycznej dla Unii i dla jej kolejnych postępów. Odbywało się to niekiedy kosztem ograniczenia wpływu polityczności wyborczej (ang. electoral politicisation), a więc postępy integracji pogarszały legitymację „na wejściu” procesu politycznego. Tymczasem to mechanizmy wyborcze są podstawą demokracji, a legitymacja utylitarna ma jedynie charakter uzupełniający. W czasie kolejnych kryzysów okazało się, że teza o wyższej użyteczności UE została nadwyrężona, a legitymacja utylitarna przestała uzasadniać władzę UE nad społeczeństwami europejskimi. Sondaże Eurobarometru pokazują, że tak było przynajmniej w odczuciu dużej części obywateli[5]. Dlatego można uznać, że konstrukcja Unii jest odpowiednio legitymizowana w czasie „dobrej pogody”, ale już nie wtedy, kiedy pojawiają się kryzysy, których Unia nie potrafi szybko przezwyciężyć. Przed kryzysami istniało przyzwolenie społeczne na postępy integracji, pomimo tego, że projekt ten nie do końca spełniał kryteria demokratyczne. Jest to określane w literaturze, jako okres „przyzwalającego konsensusu” (permissive consensus)[6]. Obywatele pozostawili sprawy Unii decyzjom podejmowanym w łonie elit politycznych tak długo, póki nie pojawiły się problemy. Później zaczęli baczniej przyglądać się integracji, częściej ją krytykować lub kwestionować jej kierunek rozwoju. W ten sposób znać o sobie dała polityczność wyborcza, która do tej pory była albo uśpiona albo po prostu ignorowana przez elity w procesach integracyjnych. Ten nowy okres zyskał miano „ograniczającej niezgody” (constraining dissensus), co oznaczało coraz większe ograniczanie postępów integracji przez niezadowolonych Europejczyków. Niektórzy naukowcy nawet się dziwią, dlaczego tak długo społeczeństwa godziły się na postępy integracji bez odpowiedniego mandatu demokratycznego[7]. Uznają także, że wzrost znaczenia polityczności wyborczej w UE, a więc rosnącej roli wyborców w procesach politycznych na szczeblu unijnym może zaostrzyć kryzysy i sparaliżować dalsze postępy integracji[8]. Należy dodać, że w Unii brakuje odpowiedniej legitymacji demokratycznej dla przeprowadzenia odważnych reform, które pomogłyby nie tylko uporać się z kryzysami, ale również zapewnić bardziej skuteczne zarządzanie (czyli większą utylitarność projektu europejskiego). Nie całkiem demokratyczne mechanizmy integracji Możemy wskazać na dwa podstawowe mechanizmy integracyjne. Pierwszy jest nazywany integracją „przez prawo” lub „konstytucjonalizmem europejskim”. Polega on na przyznaniu prawu europejskiemu supremacji nad prawem narodowym, jak również na systematycznym wzmacnianiu kompetencji Komisji Europejskiej (KE) i Trybunału Sprawiedliwości UE (CJEU) w zakresie gwarantowania odpowiedniej implementacji prawa unijnego w państwach członkowskich. W ujęciu omawianej koncepcji traktaty europejskie pretendują do miana prawa konstytucyjnego w UE, zaś CJEU do sądu konstytucyjnego. Integracja „przez prawo” oznacza, że traktaty i prawo europejskie obejmuje coraz więcej spraw publicznych. Ponadto, obie wspomniane wcześniej instytucje aktywnie poszerzają zakres swoich kompetencji, a także zakres oddziaływania prawa europejskiego, nawet poza literalne rozumienie przepisów traktatowych, a więc coraz częściej w obszarach, które stanowią kompetencje państw członkowskich[9]. Drugi mechanizm pogłębiający integrację to rosnąca liczba spraw objętych głosowaniem większościowych w instytucjach międzyrządowych (przede wszystkim w Radzie UE). W ramach procedury legislacyjnej określanej jako metoda wspólnotowa, wiodące znaczenie ma właśnie Rada, pomimo tego, że inicjatywę ustawodawczą posiada KE, a uczestnikiem procedury ustawodawczej jest też Parlament Europejski. Głosowanie większościowe w Radzie usprawnia zarządzania, bo przyspiesza proces ustawodawczy, jak również ułatwia podejmowanie rozwiązań bardziej efektywnych, a nie tylko odpowiadających wszystkim zainteresowanym. Niemniej procedura głosowania większościowego przesuwa władzę w Unii na korzyść największych państw, co pogłębiło się w okresie kryzysów, i co określam mianem tendencji ustrojowej w stronę „asymetrycznej konfederacji”[10]. Otóż w opinii naukowców oba główne mechanizmy rozwoju integracji nie są do końca demokratyczne. Według Fritza W. Scharpfa integracja „przez prawo” oraz ekspansja kompetencyjna KE i CJEU są wysoce problematyczne z punktu widzenia zasad demokratycznych[11]. Ani Komisja nie ma odpowiedniej legitymizacji wyborczej („na wejściu”), ani CJEU odpowiedniego nadzoru politycznego ze strony instytucji wyłanianych w wyborach (i określanych jako większościowe). System sądownictwa w ramach trójpodziału władz wprawdzie powinien cieszyć się autonomią, ale w żadnej demokracji na świecie nie jest całkowicie wolny od wpływu polityczności wyborczej. Świadczy o tym to, że parlamenty lub przedstawicieli władzy wykonawczej mają w wielu demokracjach prawo wyłaniać sędziów (lub wpływać na ten wybór) w najwyższych organach sądowniczych, zwłaszcza w sądach typu konstytucyjnego. Ponadto, KE niejednokrotnie poszerza zakres oddziaływania prawa europejskiego nawet na te obszary, które należą do kompetencji państw członkowskich, i które nominalnie zostały wyłączone z jurysdykcji CJEU. Komisja ingeruje w te obszary pod pretekstem ochrony swobód na rynku wewnętrznym (ang. common market) i skarżąc państwa do CJEU. Tak było w przypadku ograniczenia stosowania offsetu w zamówieniach wojskowych przez państwa członkowskie, pomimo tego, że zgodnie z traktatem sprawy bezpieczeństwa i obronności zostały wyłączone z reguł wspólnego rynku (art. 346 TFUE)[12]. Sam Trybunał niejednokrotnie w takich przypadkach staje po stronie Komisji[13]. Co więcej, według orzeczeń CJEU nawet w obszarach, gdzie Unia nie ma kompetencji – państwa członkowskie powinny sprawować swoje uprawnienia w zgodzie z prawem europejskim[14]. Narusza to tym samym demokratyczną zasadę, że tylko suwerenne wspólnoty polityczne i jej demokratycznie wybrani przedstawiciele mogą przekazywać kompetencje do instytucji międzynarodowych. Same instytucje ponadnarodowe, zwłaszcza nie mając odpowiedniej legitymizacji, nie mogą przyznawać sobie takich kompetencji bez pogwałcenia wartości demokratycznych. Także coraz częstsza praktyka głosowania większościowego budzi zastrzeżenia od strony zasad demokratycznych. W założeniach UE jest bliższa rozwiązaniom konfederacyjnym niż federacyjnym, a więc jest przede wszystkim unią równych sobie państw, a jej mandat demokratyczny pochodzi przede wszystkim z wyborów w państwach członkowskich. Wielu specjalistów wskazuje, że UE jest demoi-kracją (ang. demoi-cracy), a nie demokracją. Oznacza to, że jest unią demokratycznych wspólnot narodowych (demoi), natomiast nie wykształciła jednolitej wspólnoty europejskiej (demos). W takich ustrojach podstawowym mechanizmem głosowania powinien być konsensus, czyli jednomyślność. Nie jest bowiem demokratyczne, aby jedna wspólnota narodowa lub grupa wspólnot narodowych – przegłosowywały inne. Z zasady wspólnoty demokratyczne w UE są bowiem sobie równe, żadna nie powinna dominować nad innymi[15]. Dlatego przyznanie którejś wspólnocie większej liczby głosów, a tym bardziej przegłosowywanie niektórych wspólnot w Radzie UE jest niezgodne z demokratyczną legitymizacją. Jeśli UE chciałaby stosować głosowanie większościowe to tylko w takich przypadkach, w których mniejszość przegrywająca głosowanie mogłaby skorzystać z prawa opt-out’u, a więc możliwości wyłączenia z danej regulacji i jej nie stosowania na swoim terytorium[16]. Dokładnie w ten sposób postąpiły państwa Europy Środkowej, które w 2015 roku głosowały przeciwko dyrektywie o przymusowej relokacji uchodźców, a następnie przegłosowane odmówiły jej wprowadzania w życie. Wprawdzie łamały prawo UE i zasady „konstytucjonalizmu europejskiego”, ale pozostały w zgodzie z regułami demokracji. W ten sposób dochodzę do zasadniczej konkluzji tej części mojego artykułu. Zasadniczym problemem w UE jest wybór między większą skutecznością zarządzania a wiernością zasadom demokracji. W obecnych ramach ustrojowych nie sposób dotrzymać obu tych kryteriów. Poprawianie skuteczności działania wiąże się z pogwałceniem demokratycznej legitymacji. Wierność wyśrubowanym normom demokratycznym musi z kolei oznaczać pogorszenie efektywności działania i trudności podejmowania decyzji w UE. Jest to prawdziwa tragedia europejskiego projektu, sytuacja bez łatwego rozwiązania, która wyostrzyła się w okresie kryzysów. Praworządność jako mechanizm postępów integracji Ważnym instrumentem integracji „przez prawo” jest stosowanie w praktyce zasady rządów prawa. Ma ona bronić autorytetu prawa europejskiego i jego supremacji nad prawem narodowym. Jest również źródłem władzy dla instytucji unijnych, zwłaszcza Komisji Europejskiej i CJEU, które są odpowiedzialne za interpretację praworządności i jej przestrzeganie w UE. Zasada praworządności służy więc promowaniu określonej wizji integracyjnej, która opiera się na ekspansji prawa europejskiego i kompetencji instytucji unijnych. Tym samym omawiana zasada służy interesom instytucjonalnym zarówno Komisji, jak i CJEU. Rządy prawa w UE są jednak sprawowane w sposób elastyczny, niejednokrotnie arbitralny i dyskrecjonalny. Prowadzi to do wrażenia, że niektóre interesy są bardziej uprzywilejowane w UE, zwłaszcza największych i najbardziej wpływowych państw członkowskich. Przykładem jest rozbudowa gazociągu północnego, faktycznie łamiąca prawo UE, a przynajmniej rozmijająca się z zasadą rządów prawa[17]. Na straży europejskiej praworządności stoi CJEU. Trybunał ma opinię najbardziej niezależnego sądu na świecie[18]. Niezależność CJEU nie oznacza jednak jego apolityczności. Naukowcy wskazują, że Trybunał nie działa w próżni politycznej i faktycznie jest również politycznym aktorem[19], zaangażowanym w określoną wizję postępów integracji[20]. Wspiera ekspansję prawa europejskiego i uprawnień instytucji unijnych. Sędziowie Trybunału wydają się uważnie śledzić debatę publiczną – jak to określili badacze – „czytają poranne gazety”, zwłaszcza wydawane w krajach Europy Zachodniej[21]. Podawane są przykłady orzecznictwa mającego budować długofalowe poparcie społeczeństw dla Unii i dla działalności samego Trybunału. Tego typu polityka zyskała nawet w literaturze miano tworzenia przez sędziów „legitymacji rozproszonej” (ang. diffuse legitimacy)[22]. Wspomniana strategia polegała na obronie praw obywateli UE, w tym konsumenckich, ale również dotyczących swobody przemieszczania się i zatrudnienia na rynku wewnętrznym[23]. Na przykład w latach 90. Trybunał chronił prawo obywateli UE do swobody przemieszczania się między państwami, czego dodatkową zachętą miało być otwieranie dostępu do korzystania z systemów opieki społecznej w bogatszych krajach. Tak samo było w przypadku możliwości podejmowania pracy na rynku wewnętrznym. Wspierano swobodę przepływu pracowników, likwidując bariery stawiane przez państwa o wyższych płacach, bardziej rozbudowanych regulacjach i silniejszym uzwiązkowieniu. W obu przypadkach (tj. dostępu do opieki społecznej i swobody zatrudnienia na wspólnym rynku) orzecznictwo Trybunału wspierało rozwiązania liberalne, które były korzystne dla mieszkańców państw biedniejszych z Europy Środkowej. Wymagało też większej solidarności finansowej ze strony bogatszych państw Europy Zachodniej i Południowej. W czasie kryzysu gospodarczego orzecznictwo Trybunału w obu sprawach zaczęło ulegać zmianie. Trybunał przestał powoływać się na prawa obywateli UE do swobodnego przemieszczania się lub podejmowania pracy na rynku wewnętrznym, jako wartości nadrzędnych. Uznawał coraz częściej, że możliwości zatrudnienia w innych państwach UE lub korzystania z ich systemów zabezpieczenia społecznego powinno być warunkowe. Odwoływał się przy tym do potrzeby ochrony finansów publicznych w państwach bogatszych i ograniczania przepływu pracowników w UE poprzez konieczność przestrzegania protekcyjnych regulacji na rynkach lokalnych[24]. Naukowcy śledzący tę zmianę orzecznictwa CJEU od wielu lat zadają sobie pytanie, co o tym zadecydowało. Według jednych opinii[25], Trybunał wziął pod uwagę zmianę nastawienia wyborców w Europie Zachodniej i Południowej, którzy w okresie kryzysu stali się znacznie bardziej krytyczni wobec liberalnych zasad na rynku wewnętrznym i wobec globalizacji. Według innej opinii[26] Trybunał wziął pod uwagę rosnący sprzeciw wobec liberalnych reguł ze strony największych i najbardziej wpływowych państw, przede wszystkim Francji, Niemiec i Włoch. W obu interpretacjach uznaje się, że o zmianie orzecznictwa Trybunału zadecydowały czynniki polityczne. Bardziej protekcjonistyczne interpretacje prawa europejskiego przez Trybunał były przy tym korzystne dla społeczeństw „starej” Europy i jednocześnie odbywały się kosztem nowo przyjętych państw członkowskich. Istnieje bogata literatura dotycząca orzecznictwa Trybunału w kryzysie strefy euro, zwłaszcza wobec niekonwencjonalnych interwencji Europejskiego Banku Centralnego (ECB). Według niektórych naukowców są one dowodem łamania lub omijania prawa unijnego przez ECB[27]. Przykładowo Bank złamał zasadę niezależności narodowej polityki fiskalnej i wyłącznej odpowiedzialności państw członkowskich za swój dług (art. TFEU). Naruszył też zakaz uwspólnotowienia długu (ang. mutualisation of debt), jak również zakaz, aby ECB był pożyczkodawcą ostatniej instancji (ang. lender of last resort) (art. TFEU). Ponadto, ECB w wielu momentach przestał być instytucją niezależną politycznie (na przykład wtedy, kiedy wymuszał na państwach-kredydobiorcach akceptację warunków stawianych przez państwa-pożyczkodawców). Zarówno ECB jak i KE łamały też traktatową niezależność niektórych polityk publicznych, pozostawionych wyłącznej kompetencji państw członkowskich (art. 5 TEU). Trybunał autoryzował działania KE i ECB, o których prawnicy pisali, że łamią prawo konstytucyjne w Europie, a więc traktaty[28]. Jednocześnie ograniczał możliwości dochodzenia przez obywateli swoich podstawowych praw, jeśli były one naruszone przez międzynarodowe programy pomocowe[29]. W ten sposób w imię wyższej konieczności dziejowej zmienił swoją wcześniejszą politykę prowadzoną w ramach „legitymacji rozproszonej” (ang. diffuse legitimacy), która preferowała ochronę praw obywateli UE. Trybunał działał niewątpliwie w imię integracji europejskiej i broniąc unii walutowej przed rozpadem. Niemniej wielu prawników określa te działania jako arbitralne i dowolnie interpretujące traktaty. Niektórzy posuwali się do zarzutu o zmianę ładu konstytucyjnego w UE[30]. Uznawali, że wprawdzie Trybunał autoryzował niekonwencjonalną politykę Banku, ale utracił swoją legitymację, opierającą się na przestrzeganiu praworządności[31]. Ponadto, integracja „przez prawo” w okresie kryzysu służyła centralizacji władzy na szczeblu europejskim, przede wszystkim w instytucjach technokratycznych, takich jak KE i ECB, jak również w CJEU. Wszystkie one ulegały upolitycznieniu, tzn. służyły realizacji interesów najbogatszych państw UE, które udzielały pożyczek pomocowych dla niektórych członków unii walutowej. W ten sposób formalnie niezależne instytucje stawały się narzędziem dla najbardziej wpływowych i najbogatszych państw. Sankcjonowało to hierarchię władzy w UE (unii walutowej) między państwami – kredytodawcami i państwami – pożyczkobiorcami[32]. Także CJEU i dość arbitralne stosowanie zasady praworządności przez ten Trybunał – było podporządkowane tej hierarchii, określanej przeze mnie w innym miejscu jako asymetryczne relacje władzy między silniejszymi i słabszymi państwami członkowskimi[33]. Narastający bunt narodowych wspólnot Forsowanie rządów prawa w UE i eskalowanie władzy KE oraz CJEU w stosunku do państw, jak również przegłosowywanie krajów mających odmienne interesy od największych państw członkowskich – może prowadzić do zakwestionowania porządku politycznego w UE. Może to być czynione w oparciu, a nawet w obronie zasad demokratycznych[34]. Poszczególne wspólnoty narodowe lub ich rządy mogą kwestionować autorytet Komisji i wyroki CJEU, albo nie implementować prawa, które zostało przyjęte wbrew ich stanowisku. Według Scharpfa podważanie ładu prawnego w UE może dotyczyć odrzucenia liberalnych zasad stosowanych na rynku wewnętrznym przez wyborców coraz bardziej krytycznie nastawionych do liberalizacji i globalizacji[35]. Na podobnej zasadzie mogą być kwestionowane liberalne wartości także w innych obszarach. Jest to coraz bardziej widoczne w polityce migracyjnej. Innym przykładem jest kryzys wokół zarzutów o łamanie praworządności w Polsce i na Węgrzech, w ramach którego w obu krajach podważono prawo ingerencji przez instytucje europejskie w wewnętrzne reformy. System prawa europejskiego został chyba najostrzej zakwestionowany w trakcie referendum brytyjskiego (2016), w wyniku którego Wielka Brytania postanowiła opuścić UE. Większość Brytyjczyków chciało odzyskać suwerenność w zakresie uchwalania własnych praw i uniezależnić się od wyroków CJEU. Warto podkreślić, że opisywane tendencje prowadzące do odrzucenia dwóch podstawowych mechanizmów integracyjnych wynikają wprost ze wzrostu polityczności wyborczej w państwach członkowskich, która podważa liberalne normy i broni demokracji. Wynikają więc wprost z deficytu legitymacji demokratycznej „na wejściu” procesu politycznego w Europie. Są one podsycane przez przykłady europejskiej niekonsekwencji lub wręcz hipokryzji w zakresie praworządności (ang. rule of law). Podsumowanie Kryzysy obudziły uśpioną dotąd polityczność wyborczą w UE. Wyborcy postanowili bronić narodowej demokracji przed tendencjami autorytarnymi i jednocześnie liberalnymi towarzyszącymi postępom integracji europejskiej. W literaturze naukowej ten kierunek rozwoju integracji jest określany jako „autorytarny liberalizm” (ang. authoritarian liberalism)[36]. I właśnie przeciwko niemu buntują się coraz częściej niektóre społeczeństwa. Nie mamy pewności, czy te nastroje będą narastać i jak zmienią one integrację europejską. Wszystko jednak wskazuje na to, że Unia powinna zmienić dotychczasowy sposób działania w kierunku bardziej legitymizowanym demokratycznie, nawet za cenę pogorszenia efektywności działania i mniejszej decyzyjności. Podążanie w stronę poprawy zarządzania kosztem demokratycznych standardów jest bowiem drogą na skróty, która zdaje się być opłacalna dla integracji jedynie w krótkim okresie. Bibliografia Blauberger M., Heindlmaier A., Kramer D., Martinsen Sampson Thierry J., Schenk A., Werner B., ECJ Judges read the morning papers. Explaining the turnaround of European citizenship jurisprudence, Journal of European Public Policy, 2018, DOI: Cappelletti M., Secombe M., Weiler (eds.), Integration through Law: Europe and the American Federal Experiment, De Gruyter, 1985. Carrubba Gabel International Courts and the Performance of International Agreements. A General Theory with Evidence from the European Union, New York: Cambridge University Press 2015. Case C-341/05 Laval, no 87. Cheneval F., Lavenex S., Schimmelfennig F., Demoicracy in the European Union: principles, institutions, policies, Journal of European Public Policy, 2015, 22:1, pp. 1–18. Clark The separation of powers, court curbing, and judicial legitimacy’, American Journal of Political Science, 2009, 53(4), pp. 971–989. Costamagna F., The Court of Justice and the Demise of the Rule of Law In the EU Economic Governance: The Case of Social Rights, Carlo Alberto Notebooks, 2016, no. 487, pp. 1–29. Eurobarometer Survey of the European Parliament. A Public Opinion Monitoring Study, European Parliament, June 2018. Fischer S., Nord Stream2: Trust in Europe, Policy Perspectives, Vol. 4/4, March 2016, Center for Security Studies (CSS) at ETH Zurich, [dostęp: 29 czerwca 2018]. Follesdal A., Hix S., Why There is a Democratic Deficit in the EU: A Response to Majone and Moravcsik, Journal of Common Market Studies, 2006, 44, pp. 533–562. Grosse A Potential for Revolution in Europe? [in:] B. J. Góralczyk (ed.): European Union on The Global Scene: United or Irrelevant? Centre for Europe, University of Warsaw, Warsaw 2015, pp. 203–223. Grosse Changes in Western democracy: a systemic crisis, or a chance to overcome it? Politeja, nr (3) 21, 2012, s. 133–154. Grosse Introduction, [in:] T. G. Grosse (ed.), European Union Policies at a Time of Crisis, Scholar Publishing House, Warsaw 2017, pp. 9–32. Grosse Kryzys demokracji w Europie, Przegląd Europejski, nr 3/2014, s. 24–52. Grosse The prospect of euro egoism. European Union on the way towards protectionism, Report for the Centre for the Analysis of the Jagiellonian Club, 2017, (dostęp: 27 grudnia 2017). Habermas J., Citizen and State Equality in a Supranational Political Community: Degressive Proportionality and the Pouvoir Constituant Mixte, Journal of Common Market Studies 2017 Volume 55. Number 2. pp. 171–182. Habermas J., Democracy in Europe: Why the Development of the EU into a Transnational Democracy Is Necessary and How It Is Possible, European Law Journal, 2015, 21, pp. 546–557. Habermas J., The Crisis of the European Union, Polity, London 2012. Hix S., What’s Wrong with the European Union and How to Fix It, Polity, London 2008. Hooghe L., Marks G., A Postfunctionalist Theory of European Integration: From Permissive Consensus to Constraining Dissensus, British Journal of Political Science, 39 (2009), pp. 1–23. Hutter S., Grande E., Kresi H. (eds.), Politicising Europe: Integration and Mass Politics, Cambridge University Press 2016. Joerges C., Three transformations of Europe and the search for a way out of its crisis, [in:] C. Joerges and C. Glinski (red.), The European Crisis and the Transformation of Transnational Governance. Authoritarian Managerialism versus Democratic Governance, Oxford: Hart Publishing, 2014, pp. 25–46. Kelemen Eurolegalism. The Transformation of Law and Regulation in the European Union, Cambridge: Harvard University Press 2011. Kelemen The political foundations of judicial independence in the European Union, Journal of European Public Policy, 2012, 19(1), pp. 43–58. Kreuder-Sonnen Ch., An authoritarian turn in Europe and European Studies? Journal of European Public Policy, 2018, vol. 25, no 3, pp. 452–464. Larsson O., Naurin D., Judicial independence and political uncertainty: how the risk of override affects the court of justice of the EU, International Organization, 2016, 70(1), pp. 377–408. Malecki M., Do ECJ judges all speak with the same voice? Evidence of divergent preferences from the judgments of chambers, Journal of European Public Policy, 2012, 19:1, pp. 59–75. Menéndez The Crisis of Law and the European Crises: From the Social and Democratic Rechtsstaat to the Consolidating State of (Pseudo-)technocratic Governance, Journal of Law and Society, Volume 44, Number 1, March 2017, pp. 56–78. Nicolaïdis K., European Demoicracy and Its Crisis, Journal of Common Market Studies 2013 Volume 51, Number 2, pp. 351–369. O’Brien The ECJ sacrifices EU citizenship in vain: Commission v. United Kingdom, Common Market Law Review, 2017, 54(1), pp. 209–244. Riley A., Nord Stream 2: A Legal and Policy Analysis, CEPS Special Report, No. 151, November 2016, (dostęp: 29 czerwca 2018). Risse T., Kleine M., Assessing the Legitimacy of the EU’s Treaty Revision Methods, “Journal of Common Market Studies”, 2007, vol. 45, nr 1, pp. 69–80. Scharpf De-constitutionalisation and majority rule: A democratic Vision for Europe, European Law Journal, 2017, nr 23, pp. 315–334. Scharpf Governing in Europe: Effective and Democratic? Oxford: Oxford University Press 1999. Scharpf Perpetual momentum: directed and unconstrained?, Journal of European Public Policy, 2012, 19(1), pp. 127–139. Schmidt Democracy in Europe. The EU and National Polities, Oxford – New York: Oxford University Press 2006. Schmidt The European Union: Democratic Legitimacy in a Regional State?, “Journal of Common Market Studies”, 2004, vol. 42, nr 5, pp. 975–997. Scicluna N., Integration through the disintegration of law? The ECB and EU constitutionalism in the crisis, Journal of European Public Policy, 2017, DOI: Somek A., Delegation and Authority: Authoritarian Liberalism Today, European Law Journal, Vol. 21, No. 3, May 2015, pp. 340–360. Weiss M., Blauberger M., Judicial Law-Making and Opportunistic Enforcement: Explaining the EU’s Challenge of National Defence Offsets, Journal of Common Market Studies, 2016, vol. 54, no 2, pp. 444–462. White J., Emergency Europe, Political Studies, 2015, 63(2), pp. 300–18.

kryzys demokracji w europie w latach 1918 39